Nowością w programie będzie piątkowy dzień jazzu tanecznego, a w sobotnie popołudnie jazzmani przemaszerują Monciakiem w tradycyjnym pochodzie nowoorleańskim. Takie pochody otwierały dwa legendarne festiwale jazzowe w Sopocie, w 1956 i 1957 r. Na pierwszym z nich sekstet Krzysztofa Komedy niósł trumnę z napisem „Stare polskie przeboje" zwiastując nadejście nowej muzyki, która wtedy podobała się przede wszystkim młodym słuchaczom tłumnie wypełniającym sale koncertowe Sopotu.
Reaktywowany Jazz Festival Sopot przeniósł się na molo, a właściwie tuż obok, do muszli koncertowej przy Pl. Zdrojowym. Tu w piątek od godz. 18 występować będą: Polish Polka Jazz Orchestra, polsko-ukraiński zespół Siergiej Wowkotrub Gypsy Swing Quartet oraz holenderski pianista Peter Beets. Skrzypek Siergiej Wowkotrub mieszka w Polsce od dwudziestu lat, a w swojej muzyce nawiązuje do twórczości legendarnego Quintette Du Hot Club De France Django Reinhardta i Stéphane Grappellego.
Natomiast Peter Beets to showman, który dostosowuje repertuar do publiczność, potrafi grać melodyjne tematy, jak i improwizować w nowoczesnym stylu. Zawsze nawiązuje bliski kontakt ze słuchaczami.
W sobotę o godz. 17 jazzmani przemaszerują ul. Bohaterów Monte Cassino od kościoła św. Jerzego do sopockiego Molo. To jedna z większych atrakcji dla turystów, okazja spaceru przy dźwiękach starego, dobrego jazzu. Później na scenie wystąpią kolejno: Detko Band, Dominik Bukowski Quartet, Grzegorz Nagórski Quartet i Jan Konop Big Band. To będzie wieczór mocnych, orkiestrowych brzmień nawiązujący do tradycji słynnych swingowych orkiestr.
W niedzielę zagra laureat Przeglądu Młodych Zespołów Jazzowych i Bluesowych w Gdyni - Riverboat Ramblers, z gościnnym udziałem brytyjskiego kornecisty Dave'a Burmana. Wystąpi także trio wibrafonisty Bernarda Maselego oraz największa atrakcja festiwalu Jan Ptaszyn Wróblewski Quartet.
Weteran polskiego jazzu Jan Ptaszyn Wróblewski był jednym z tych, którzy nieśli wspomnianą trumnę ze „starymi polskimi przebojami". Był też pierwszym polskim jazzmanem, który wystąpił w Ameryce na słynnym Newport Jazz Festival. Niestrudzony popularyzator jazzu, erudyta, a nade wszystko, znakomity saksofonista, kompozytor i aranżer występuje coraz rzadziej. Tym bardziej trzeba przyjść w niedzielny wieczór na Molo, żeby posłuchać, jak jego saksofon swinguje i jak ujmuje brzmieniem.
Po wszystkich koncertach organizatorzy zapraszają na jam sessions do klubu Scena przy plaży oraz do Let's Art Cafe przy fontannie na Molo.
Marek Dusza