Departament Stanu podkreśla, że wobec osób odpowiedzialnych za okrucieństwa wobec Ujgurów w Sinciangu powinny zostać wyciągnięte konsekwencje.

W środę BBC przedstawiło doniesienia na temat tego, że kobiety w tzw. obozach reedukacyjnych w Sinciangu padają ofiarą regularnych gwałtów, przemocy seksualnej i tortur.

BBC powołuje się na świadectwa kobiet, które przebywały w takich obozach oraz jednego ze strażników. Rozmówcy BBC mówią o "zorganizowanym systemie masowych gwałtów" w obozach w Sinciangu.

- Jesteśmy głęboko zaniepokojeni tymi doniesieniami, w tym informacjami z pierwszej ręki na temat regularnych gwałtów i przemocy seksualnej wobec kobiet w obozach internowania dla etnicznych Ujgurów i innych muzułmanów w Sinciangu - oświadczyła rzeczniczka Departamentu Stanu pytana o te doniesienia.

Rzeczniczka podkreśliła, że USA zarzucają Chinom dopuszczanie się "zbrodni przeciwko ludzkości" w Sinciangu i dodała, że odpowiedzialni za to muszą być pociągnięci do konsekwencji.

Administracja Donalda Trumpa nałożyła sankcje na przedstawicieli chińskich władz powiązanych z organizacją systemu tzw. obozów reedukacyjnych w Sinciangu.

Chiny odrzucają oskarżenia o łamanie praw człowieka w tej prowincji i przekonują, że system stworzonych w niej obozów służy walce z islamskim ekstremizmem i separatyzmem.

Szef MSZ Chin, Wang Wenbin, odnosząc się do doniesień BBC stwierdził, że nie są one oparte na faktach, a osoby opowiadające o obozach to "aktorzy rozsiewający fałszywe informacje".