Po tym jak prezydent USA Joe Biden spotkał się z prezydentem Rosji, Władimirem Putinem w Genewie, 16 czerwca, prezydent Francji Emmanuel Macron stwierdził, że wznowienie przez UE dialogu z Putinem na pierwszym od 2014 szczycie z jego udziałem, byłoby "rozpoczęciem dialogu w obronie naszych interesów". Macron dodał, że UE nie może być jedynie "reaktywna" w swojej dyplomacji wobec Rosji.

Jednak, po prowadzonych do późnej nocy rozmowach w Brukseli, przywódcy 27 państw UE nie osiągnęli porozumienia w sprawie szczytu UE-Putin - poinformowała w piątek nad ranem kanclerz Angela Merkel.

- To nie była łatwa dyskusja - przyznała Merkel.

- Nie osiągnęliśmy zgody - dodała.

Z organizowania szczytów UE z Rosją zrezygnowano po - nieuznanej przez społeczność międzynarodową - aneksji Krymu przez Rosję w 2014 roku.

Propozycję zorganizowania takiego szczytu poparł obecnie kanclerz Austrii Sebastian Kurz.

Przeciwko organizacji szczytu protestował prezydent Litwy Gitanas Nauseda, który podkreślił, że stanowisko, by nie zmieniać podejścia do Rosji popierało "wielu przywódców".

Premier Łotwy Krisjanis Karins mówił, że UE "ryzykuje nagradzając Rosję szczytem" mimo, że dyplomacji unijnej nie udało się zakończyć konfliktu na wschodniej Ukrainie, gdzie ukraińska armia zmaga się z wspieranymi przez Rosję separatystami.