Reklama

Janusz Kaczmarek zapłacił karę, bo zaniżał swoje dochody

CBA sprawdza oświadczenia majątkowe. Były szef MSWiA zapłacił ponad 15 tysięcy złotych zaległych podatków i karne odsetki

Publikacja: 25.02.2008 05:08

Centralne Biuro Antykorupcyjne odkryło, że Janusz Kaczmarek napisał nieprawdę w oświadczeniach majątkowych. Były minister spraw wewnętrznych zaniżył swój przychód za lata 2004 i 2005 – kiedy pełnił m.in. funkcję prokuratora krajowego – o 70 tys. zł.

Dyrektor gabinetu szefa CBA Tomasz Frątczak potwierdza, że CBA sprawdza oświadczenia majątkowe Kaczmarka. – Biuro kontroluje oświadczenia byłego ministra. W związku z tym skierowaliśmy wnioski do Urzędu Skarbowego w Gdyni – mówi Frątczak. Odmawia jednak ujawnienia wysokości kary nałożonej na Kaczmarka. – Tego rodzaju dane objęte są tajemnicą skarbową – ucina.„Rz” udało się ustalić kolejne szczegóły postępowania prowadzonego przed Urzędem Skarbowym w Gdyni.

Skarbówka ustaliła, że w roku 2004 Kaczmarek zaniżył wartość swojego podatku o 11 tys. 84 zł. Z tego powodu musiał zapłacić nie tylko zaległy podatek, ale również karne odsetki w wysokości 3 tys. 323 zł. Zaniżenie sumy podatku za rok 2005 wyniosło 956,90 zł. Od tej sumy naliczono karne odsetki w wysokości 177 zł.

Przed gdyńskim Urzędem Skarbowym Janusza Kaczmarka reprezentował Janusz Masiak z Kancelarii Hebel & Masiak z Rumi. Pełnomocnik byłego ministra zapoznał się z ustaleniami urzędu 7 grudnia 2007. Zobowiązał się, że jego klient ureguluje zaległości w ciągu tygodnia. Rzeczywiście 14 grudnia na koncie urzędu znalazło się 15 tys. 540,90 zł z tytułu zaległych podatków oraz karnych odsetek.

Janusz Kaczmarek na publikację na stronie internetowej „Rz” zareagował oświadczeniem. „Wszystkie podane w tym zakresie informacje są nieprawdziwe” – napisał. Były minister zagroził też gazecie procesem. Kaczmarek ma obecnie status podejrzanego. Prokuratura postawiła mu m.in. zarzut składania fałszywych zeznań w sprawie przecieku w tzw. aferze gruntowej w Ministerstwie Rolnictwa.

Reklama
Reklama

Były minister zataił bowiem przed śledczymi, że w przeddzień akcji CBA spotkał się w warszawskim hotelu Marriott z biznesmenem Ryszardem Krauzem.

Prokuratorzy podejrzewali, że podczas tego spotkania ówczesny minister spraw wewnętrznych przekazał właścicielowi Prokomu informację o planowanej akcji CBA, której efektem mogło być zatrzymanie wicepremiera Andrzeja Leppera.

CBA jest ustawowo zobowiązane do sprawdzania prawdziwości oświadczeń majątkowych.

Masz pytanie, wyślij e-mail do autora: c.gmyz@rp.pl

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
Jak osiągnąć sukces w sprzedaży online?
Warszawa
Rekordowa transakcja w Warszawie. 26 mln zł za trzy apartamenty przy Anielewicza
Kraj
Znieważyli policjantów, a teraz ich przepraszają
Kraj
Odwilż opanuje Polskę. Możliwe wzrosty poziomu wód
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama