Nie da się jednak swobodnie tej historii opowiadać, udając, że nie widzimy, co dzieje się teraz. Mamy bowiem przewidywaną przez pesymistów, niewykluczaną i przeze mnie, „trzecią turę wyborów”. Lub raczej na razie przymiarkę do niej. Politycy Koalicji Obywatelskiej kreują mit o setkach komisji, w których dokonano nadużyć. Sąd Najwyższy sprawdza głosy w kilkunastu z nich, tych, co do których złożono konkretne protesty. Roman Giertych niby na własną rękę snuje wizje zablokowania inauguracji prezydenta elekta. Niby na własną, bo popierając postulat liczenia głosów we wszystkich komisjach, premier Donald Tusk zdaje się coraz wyraźniej przechodzić na jego pozycje.