Reklama

Henryk Stokłosa zostaje w areszcie

Były senator spędzi za kratami kolejne trzy miesiące. Tymczasem prokuratorzy sprawdzają nowe tropy

Publikacja: 18.03.2008 06:03

Jak dowiedziała się „Rz”, warszawska prokuratura, która postawiła Henrykowi Stokłosie 22 zarzuty, w tym m.in. korumpowania urzędników Ministerstwa Finansów, bada nowe wątki dotyczące biznesowej działalności byłego senatora. Są one związane m.in. z prowadzeniem firmy. Czego konkretnie dotyczą, śledczy nie chcą zdradzić. Niewykluczone jednak, że jeśli te nowe tropy się potwierdzą, Stokłosa usłyszy kolejne zarzuty.

Najbliższe trzy miesiące były senator spędzi za kratami. Sąd uznał wczoraj, że zebrany materiał dowodowy wskazuje na duże prawdopodobieństwo popełnienia zarzucanych mu przestępstw, za które grozi wysoka kara.

– Sąd przyznał, że istnieje obawa matactwa i ukrywania się podejrzanego – wyjaśnia Jarema Sawiński, rzecznik Sądu Okręgowego w Poznaniu. Tak było wcześniej, gdy biznesmen wyjechał za granicę i wiele miesięcy był poszukiwany.

Obrońca byłego senatora chce złożyć zażalenie na areszt. – Jego przedłużenie wymaga szczególnych okoliczności, które w tym wypadku nie zachodzą – uważa mecenas Jarosław Majewski. Według niego badanie nowych wątków tylko przewleka postępowanie. – Nawet sąd zwrócił uwagę, że prokuratura rozprasza śledztwo – zaznacza Majewski.

Podobnego zdania jest żona byłego senatora. – Prokurator szuka nowych dowodów, bo dotąd zgromadzone są nic niewarte. Kiedy rozpocznie się proces, mąż zacznie się bronić i zabawa się skończy – zapowiada Anna Stokłosa.

Reklama
Reklama

Jak dowiedziała się „Rz”, jeden z oskarżonych w tzw. aferze korupcyjnej w Ministerstwie Finansów – lobbysta Tomasz J. – próbował nieformalnymi metodami odsunąć od śledztwa prowadzącego je prokuratora Roberta Kiełka. To śledczy, który sprawę korupcji w Ministerstwie Finansów prowadzi od początku i który stawiał zarzuty zarówno Stokłosie, jak i urzędnikom resortu, którzy mieli mu za łapówki umarzać wielomilionowe należności podatkowe. Ojciec lobbysty w liście do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ćwiąkalskiego zarzucił prokuratorowi Kiełkowi wymuszanie zeznań i próbował przekonać ministra, że aferę w MF „nakręcono” na polityczne zamówienie.

Skargę zbadano, zarzuty pod adresem śledczego okazały się bezzasadne. – Była to ewidentna próba zdyskredytowania prokuratora, zdeprecjonowania jego pracy i storpedowania śledztwa w sprawie afery korupcyjnej w MF – sugerują nasi rozmówcy z resortu sprawiedliwości.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Kraj
„Rzecz w tym". Andrzej Zybała: Polska 2050? To chyba koniec
Kraj
Czy Polskę 2050 w Warszawie czeka podział? Reakcje na wojnie na górze
Kraj
„Rzecz w tym”: Nowe Centrum, stara próżnia? Polityczna układanka po rozpadzie Polski 2050
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama