Reklama
Rozwiń
Reklama

Zatrzymana pikieta narodowców

Dwóch rannych i ponad 200 zatrzymanych – tak skończyła się demonstracja, która miała uczcić ofiary zbrodni katyńskiej

Aktualizacja: 14.04.2008 07:42 Publikacja: 14.04.2008 02:16

Zatrzymana pikieta narodowców

Foto: Rzeczpospolita

Na pikietę pod pomnikiem biskupa Bolesława Kominka na wrocławskim Ostrowie Tumskim zjechali w sobotę członkowie Narodowego Odrodzenia Polski i Obozu Narodowo-Radykalnego z całej Polski. Próbowali przemaszerować tam z dwóch punktów w centrum miasta, jednak policja nie dopuściła do zorganizowanego pochodu. Na Ostrów Tumski nie wpuszczono też grupki anarchistów.

Do starcia doszło jednak wcześniej, gdy narodowcy przemieszczali się na miejsce niewielkimi grupkami. Jedną zaatakowali – według relacji świadków – młodzi anarchiści. Narodowiec ze Słupska, z rozciętą głową, trafił do ambulatorium, ale po dwóch godzinach już składał zeznania na policji. – Drugi pobity zdołał uciec bandytom – mówił Tomasz Pasecki, rzecznik opolskiego ONR.

Władze miasta robiły wszystko, by nie dopuścić do tej demonstracji. Wiosną zeszłego roku podczas podobnej pikiety na wrocławskim rynku doszło do zamieszek i wielkiej bijatyki pomiędzy NOP a anarchistami. Wówczas komentowano nieudolność urzędników oraz powściągliwość policjantów.Dlatego jedną z zaplanowanych tegorocznych demonstracji urzędnicy powstrzymali od razu – nie wydali zgody ONR. Jednak z podobną prośbą wystąpiło NOP, a pracownikom urzędu nie udało się doręczyć odmowy organizatorowi.

– Delegalizacja jest nieważna, nie mamy tego na piśmie – krzyczał Karol Przepióra z wrocławskiego NOP, organizator pikiety. Z namalowanym naprędce sprayem hasłem „Ofiary Katynia – pamiętamy”, narodowcy ruszyli pod wrocławską katedrę.

Początkowo legalną demonstrację nacjonalistów rozwiązał Henryk Zieliński, dyrektor Wydziału Spraw Obywatelskich wrocławskiego UM. – Nie widzę jakichkolwiek haseł mających związek ze zbrodnią katyńską– stwierdził sześć minut po jej rozpoczęciu.

Reklama
Reklama

Uczestnicy zdelegalizowanej manifestacji zostali otoczeni pod katedrą z dwóch stron kordonem policji z bronią długą i brygadą antyterrorystyczną. Kiedy służby zaczęły wyciągać pojedyncze osoby z tłumu, reszta krzyczała „Gestapo”, „Ubecja”. Śpiewano też „Rotę”, hymn Polski i przyśpiewki piłkarskich kibiców. Do samych więźniarek narodowcy wsiadali już spokojnie. Ok. 200 z nich przewieziono na komisariaty. Przesłuchiwania zatrzymanych trwały do późnych godzin nocnych.

– Wszyscy usłyszeli zarzuty i odpowiedzą za złamanie prawa o zgromadzeniach publicznych – poinformował Wojciech Wybraniec z biura prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu. Za to grozi im grzywna do 5 tys. zł. Zatrzymani manifestanci zostali już wypuszczeni do domów.

Na Ostrowie Tumskim znalazł się przypadkowo poseł niezrzeszony Maciej Płażyński. Jego zdaniem dopuszczenie do takiego rozwoju wypadków to wynik nieudolności urzędników. – Nie znam ani celu, ani organizatorów, ale nie wygląda to dobrze – powiedział były marszałek Sejmu. – Choć gdy słyszę, że krzyczą „Precz z komuną”... ja sam kiedyś też wznosiłem takie hasła – dodał z uśmiechem.

masz pytanie, wyślij e-mail do autora

j.kalucki@rp.pl

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
ekologia
Co dalej ze Strefą Czystego Transportu w Warszawie? Radni nie są przekonani
Kraj
Dokąd jeździł Rafał Trzaskowski? Zestawienie podróży służbowych prezydenta Warszawy
Warszawa
Pierwsze podsumowanie warszawskiego programu „Bezpieczna Noc”
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama