Reklama
Rozwiń
Reklama

Podsłuchy prowadzą do nadużyć

Wykorzystywanie nagrań z tajnego podsłuchu w procesie cywilnym jest według rzecznika PiS dowodem nadużycia władzy. Rymanowski dodaje, że sytuacja ta może utrudnić dziennikarzom kontakt z informatorami

Publikacja: 17.10.2009 13:23

Rzecznik rządu Paweł Graś

Rzecznik rządu Paweł Graś

Foto: Fotorzepa, Seweryn Sołtys

Według Pawła Grasia, rzecznika rządu minister sprawiedliwości nakazał prokuraturze zbadać sprawę nagrania rozmów dziennikarzy przy okazji podsłuchu założonego w związku ze śledztwem ws. korupcji. Jednocześnie zapewnił, że nie było żadnych nielegalnych podsłuchów.

- W związku z tym w tej w sprawie należy spodziewać się wyjaśnień i stanowiska prokuratury. Myślę, że tam również wszystkie wątpliwości zostaną rozwiane - podkreśla Graś.

ABW zapewnia, że nie podsłuchiwała dziennikarzy, a cytowane rozmowy są dowodami w sprawie podejrzenia korupcji przy weryfikacji żołnierzy WSI.

Graś zaznaczył, że jeśli stenogramy rozmów dziennikarzy nie zostały zniszczone i znalazły się w aktach sprawy, to znaczy, że "prokuratura uznała, że są one w sprawie istotne i znaczące".

[srodtytul]Wniosek od PiS-u[/srodtytul]

Reklama
Reklama

Mariusz Błaszczak, rzecznik PiS poinformował w TVN 24, że klub PiS złoży przed komisją do spraw służb specjalnych wniosek w sprawie podsłuchiwania dziennikarzy.

- Trzeba dokładnie zbadać tę sprawę – mówi Błaszczak. - Służby specjalne są potrzebne w każdym demokratycznym kraju, ale muszą działać w granicach prawa. Jeśli jednak jest tak, jak pisze "Rzeczpospolita", to mamy do czynienia z łamaniem prawa.

Błaszczak podkreślił, że wykorzystywanie stenogramów z podsłuchów w prywatnym procesie jest czymś bardzo niewłaściwym. Kontrolowanie rozmów dziennikarzy Błaszczak określił jako "nieprzestrzeganie standardów demokratycznych"

[srodtytul]Rymanowski: niebezpieczna sytuacja[/srodtytul]

- Nie miałem złudzeń, że być może jestem podsłuchiwany ale teraz jest materialny dowód, że dziennikarze są podsłuchiwani. I to jest w tej sprawie najbardziej zaskakujące i oburzające - powiedział Bogdan Rymanowski, dziennikarz TVN24. - Nie dowiedziałby się o tym, gdyby nie proces cywilny między "Rzeczpospolitą", a wiceszefem ABW Jackiem Mąką, który przedstawił te stenogramy jako dowód w sprawie. A to nie ma kompletnie z nią związku. Pokazuje natomiast, że Jacek Mąka myśli, że wszystko może zrobić.

Według Rymanowskiego sytuacja z podsłuchami jest bardzo niebezpieczna, ponieważ "każdy dziennikarz może się znaleźć na drutach". Zdobyte informacje mogą służyć np. szantażom.

Reklama
Reklama

To nie pierwsza historia, kiedy służby specjalne podsłuchują dziennikarzy - zauważa Rymanowski. Podkreśla, że nie ma rozmów prywatnych, a każda z nich może być wykorzystana w formie haku na dziennikarza.

- Po udowodnieniu, że każdy z dziennikarzy jest podsłuchiwany żaden informator nie zadzwoni do dziennikarza, bo będzie miał świadomość, że minutę czy dwie minuty po tym telefonie będzie namierzony. Tak więc źródło - czyli podstawa naszej pracy - będzie się bało przekazywać te informacje, dlatego że nie będzie miało żadnej pewności, że w sprawie nie wypłynie - podkreśla Rymanowski.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Kraj
Dokąd jeździł Rafał Trzaskowski? Zestawienie podróży służbowych prezydenta Warszawy
Warszawa
Pierwsze podsumowanie warszawskiego programu „Bezpieczna Noc”
Kraj
Pociągi pełne sygnału. PKP Intercity stawia na Internet i wygodę pasażerów
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama