Reklama

Sienkiewicz: Mój los zależy od premiera, nie od mojej woli

Moja praca polega na tym, iż zaczyna się ją ze względu na propozycję premiera i kończy się ja ze względu na dyspozycję premiera - mówi szef MSW

Publikacja: 15.07.2014 10:36

Bartłomiej Sienkiewicz

Bartłomiej Sienkiewicz

Foto: Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek

Choć Bartłomiej Sienkiewicz przetrwał głosowanie nad wotum nieufności, jego przyszłość jako ministra nadal jest niepewna. Nie zna jej nawet sam szef MSW, który dziś w radiowej Jedynce wyznał, że to nie on zdecyduje o swoim losie, lecz premier Tusk.

- Urok polega tej pracy, że oprócz niezwykłej emocji, adrenaliny i takiego ciężaru odpowiedzialności, to ta praca polega na tym, iż zaczyna się ją ze względu na propozycję premiera i kończy się ja ze względu na dyspozycję premiera - powiedział Sienkiewicz.

Minister wyjaśniał również, że nie jest bezpośrednio zaangażowany w śledztwo ws. afery taśmowej i nie ma dostępu do informacji prokuratury. Sienkiewicz przyznał, że nawet jako koordynator służb specjalnych nie był informowany o wysłaniu CBA do przeszukania domu i biura Jana Burego.

- Takie mamy prawo i taki mamy system, który powoduje, że jeśli prokuratura chce wykonać jakieś czynności w ramach śledztwa, to zleca je służbie wybranej, ale niekoniecznie ją o tym informuje, do kogo, po co i w jakim celu jedzie, to jest sprawa prokuratury. Funkcjonariusze wykonujący taką asystę przy prokuraturze, nie zawsze mają obraz sytuacji i wiedzą o tym, w czym biorą udział - powiedział Sienkiewicz.

Szef MSW podczas wywiadu tłumaczył też swoje słowa, że "państwo istnieje tylko teoretycznie" i "działa tylko fragmentami". Jak powiedział, krytykował on w ten sposób brak współpracy między instytucjami państwa. Jego zdaniem Polska nie jest jedynym krajem, którego ten problem dotyczy.

Reklama
Reklama

- Mamy naturalną skłonność jako ludzie do fragmentacji rzeczywistości, to jest coś, co jest  związane z ludzką naturą.  I dotyczy tak samo Polski, Francji i Stanów Zjednoczonych, jak i wielu innych kwestii - ocenił Sienkiewicz i przytoczył przykład zamachu z 11. września w USA, kiedy brak współdziałania służb doprowadził do tego, że Ameryka nie przewidziała tragedii.

Minister odniósł się także do kontroli, jaka przeprowadzana jest w Biurze Ochrony Rządu po tym, jak BOR dopuścił do nagrania czołowych polskich polityków. Zapowiedział duże zmiany procedur, lecz dał do zrozumienia, że zmian i kar personalnych nie będzie.

- Są dwa systemy reagowania na tego rodzaju kryzysy. Pierwszy wschodni, to jest przede wszystkim szukanie głów do ścięcia i zastanawianie się, kto winawat, jak mówią Rosjanie. I drugi zachodni, który sprowadza się do tego, że przede wszystkim przeglądamy procedury i staramy się poprawić państwo - mówił szef MSW - Ja powiem otwarcie, że jestem zwolennikiem tego drugiego sposobu i od tego nie odstąpię - dodał.

Sienkiewicz skomentował też sprawę nieprzyznania statusu uchodźcy 32 Ukraińcom z Krymu, którzy znaleźli się w Polsce. Według niego, decyzja ta była słuszna, bo "Ukraina to wielki kraj", a walki toczą się tam jedynie na "kilkunastu procentach jego terytorium".

- Ludzie, którzy chcą znaleźć bezpieczeństwo, dach nad głową i opiekę, mogą go znaleźć wewnątrz państwa ukraińskiego - powiedział Sienkiewicz.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Warszawa
Rekordowa transakcja w Warszawie. 26 mln zł za trzy apartamenty przy Anielewicza
Kraj
Znieważyli policjantów, a teraz ich przepraszają
Kraj
Odwilż opanuje Polskę. Możliwe wzrosty poziomu wód
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama