Suski pytany był m.in. o projekt, który Andrzej Duda złożył w Sejmie, dotyczący warunków dopuszczalności przerywania ciąży.
Prezydent zaproponował, aby przesłanką do legalnej aborcji były wady letalne płodu, ale nie w przypadku prawdopodobieństwa ciężkiego, nieodwracalnego, jednak nie śmiertelnego uszkodzenia płodu.
Ta propozycja nie podoba się większości Polaków, nawet sympatykom i wyborcom PiS.
Suski uważa, że do wprowadzenia w życie prezydenckiego projektu potrzebna byłaby najprawdopodobniej zmiana konstytucji, ale samych założeń oceniać nie chciał - nie czytał projektu ustawy.
Pytany, czy Prawo i Sprawiedliwość dopuszcza rozmowy z opozycja na ten temat, polityk stwierdził, że byłoby to może możliwe, gdyby opozycja chciała rozmawiać, ale takich chęci nie przejawia.
- U nich jest nastrój rewolucyjny, podburzanie ludzi do wychodzenia na ulice, a z drugiej strony oskarżania rządu, że jest fala COVID, czyli napędzanie tej fali, a jednocześnie oskarżanie rządu, że ta fala narasta - mówił Suski, dodając, że opozycji wyraźnie nie zależy na uspokojeniu sytuacji w Polsce i rozwiązaniu problemu. - Oni chcą, żeby te problemy narastały. Nie bardzo wierzę, że będą chcieli rozmawiać. Mieliśmy tego próbkę w Sejmie – blokowanie znowu mównicy, okrzyki „to jest wojna”.
Poseł PiS uważa, że postulaty, które roboczo sformułował Ogólnopolski Strajk Kobiet - zakładający m.in. 10 proc. PKB na służbę zdrowia, dostępność aborcji, odebranie funduszy Kościołowi i TVP i przekazanie ich na służbę zdrowia, a wreszcie dymisję rządu - są niemożliwe do zrealizowania.
- Tak jak panie mówią, że „to jest wojna”, no to na wojnie wszystkie chwyty są dozwolone, według nich, i nawet te nieczyste, nawet mówienie nieprawdy czy żądanie rzeczy absurdalnych - ocenił Suski. - Jeszcze tylko brakowało tego, że od zaraz powinien rząd im przysłać kawior i szampana.