Reklama

Powyborczy pakt dla Polski

Jak zwiększyć zaufanie obywateli do państwa

Publikacja: 22.09.2015 20:59

Przed wyborami trudno się spodziewać zdecydowanych działań, ale po nich należy się zastanowić nad po

Przed wyborami trudno się spodziewać zdecydowanych działań, ale po nich należy się zastanowić nad podjęciem prac nad paktem dla Polski

Foto: Fotorzepa/Robert Wójcik

Deklaracje wyborcze partii nazywamy kiełbasą wyborczą. Ale może trzeba spojrzeć na nie jako ujawnienie potrzeb i troskę o tych, którym powinno być lepiej? Wszyscy przecież chcemy tańszych leków, więcej żłobków, wsparcia rodzin, sytych dzieci, wyższych płac, rent i emerytur. Partie to obiecują. Nawet małym przedsiębiorcom PiS proponuje 15 proc. CIT, PSL rozpoczynającym działalność gospodarczą – roczne zwolnienie z ZUS, a PO – obniżenie PIT o ok. 5 proc.

Czego brak w dyskusji

Koszt wprowadzenia tych deklaracji szacuje się na 107–250 mld zł. I tu wyłania się problem, o którym partie nie mówią lub mówią niewyraźnie. Jak i za co zrealizować te wszystkie „chęci"? Tym bardziej że dług publiczny sięgnął 1 bln 77 mld zł, a deficyt sektora finansów publicznych 46 mld 80 mln zł.

Eksperci partyjni upatrują źródeł finansowania w opodatkowaniu banków, centrów handlowych, transferów finansowych i wprowadzeniu 40-proc. PIT dla najbogatszych (choć już nie 80 proc., jak wcześniej postulowali lewicowcy). W dyskusji przedwyborczej konkurentów do władzy nie ma jednak debat o poszukiwaniu prawdziwych pieniędzy na szlachetne cele tam, gdzie można je znaleźć: likwidacji przywilejów emerytalnych, restrukturyzacji górnictwa i energetyki, zmniejszeniu biurokracji, likwidacji szarej strefy, w której na czarno pracuje 1,3 mln ludzi, a która obejmuje już 24 proc. PKB, stanowiąc zagrożenie dla finansów państwa (naprzeciw temu wychodzi ostatnia sztandarowa propozycja PO), zwiększeniu innowacyjności i wydajności pracy polskiego pracownika, załataniu luk w prawie gospodarczym, sprzedaży deficytowych przedsiębiorstw państwowych, przyspieszeniu wykorzystywania inwestycyjnych funduszy europejskich.

Optymiści partyjni liczą na pieniądze ze wzrostu gospodarczego, który szacują na 4 proc. PKB w najbliższych latach. Tymczasem Komisja Europejska i OECD studzą te zapały 2-proc. prognozą dla Polski. To oznacza, że 60 proc. poziomu życia Niemca Polacy osiągną za 25 lat.

W partyjnych licytacjach na lepsze rozwiązania socjalne brakuje zasadniczej dyskusji o sposobach zwiększenia zaufania obywateli do państwa i do siebie. Ono jest bowiem kreatorem podstawowego nośnika pieniędzy, jakim są inwestycje: polskie i zagraniczne. To inwestycje tworzą miejsca pracy i pensje. Te zaś – podatki i wzrost PKB umożliwiające zaspokajanie postulowanych potrzeb społecznych.

Reklama
Reklama

Kiedy zielone światło

Dziś przedsiębiorcy polscy czekają, co się stanie po wyborach. Obawiają się tego i pieniądze na ogół trzymają przy piersi. Strategiczni inwestorzy zagraniczni także. Nie oznacza to oczywiście, że w inwestycjach nic się nie dzieje. Ale mogłoby się dziać o wiele więcej. Prezydent Andrzej Duda (przyjmijmy, że niechcący), powstrzymując Polaków w Anglii przed powrotem do ojczyzny, ostudził też zapał zagranicznych inwestorów długoterminowych. Trzeba uważać, co się mówi, ponieważ wiara w rozwój polskiej gospodarki nie dorównuje ufności w najbardziej zadłużoną, lecz najsilniejszą gospodarkę USA.

Dla przedsiębiorczych Polaków politycy powinni wreszcie zapalić zielone światło. Zmienić atmosferę wokół biznesu 3 mln rodaków uprawiających działalność gospodarczą, choćby dla spełnienia swoich deklaracji wyborczych. Ułatwić ją działaniami systemowymi i tymi często prozaicznymi: ograniczyć licencje, skrócić czas odbioru VAT, odroczyć ZUS, gdy firma czasowo nie generuje przychodu; wprowadzić odpisy inwestycyjne i innowacyjne, przestrzegać zasady jednej kontroli w roku, domniemywać niewinność pracodawcy, ujednolicić interpretacje podatkowe, rozstrzygać wątpliwości na korzyść inwestora, uznać jego prawo do błędu itd.

Z zadowoleniem trzeba podkreślić, że urzędy skarbowe coraz częściej tak postępują. Ale także Sejm musi szybko uchwalić prawo działalności gospodarczej (wypracowane wspólnie przez Ministerstwo Gospodarki i przedsiębiorców), zmniejszyć pozapłacowe koszty pracy czy znowelizować prawo budowlane tak, by inwestor nie czekał miesiącami na zgodę urzędnika biurokraty, aby postawić budynek produkcyjny.

Przedsiębiorcy potrzebują także określenia wyraźnej daty wejścia Polski do strefy euro. Nie mogą tracić na kursach walutowych i niepewności planowania. Tak jak cała Polska nie może być przesuwana na peryferie Europy, bo „nie weszła".

Wzorem Hiszpanii i Irlandii

Inwestycje to także funkcja wzrostu oszczędności w wydawaniu pieniędzy budżetu państwa i wysokości jego dochodów płynących z różnych źródeł. Bez rozstrzygnięcia polityki gospodarczej w tym względzie i omawianych tutaj kwestii budżet się nie zwiększy.

Rząd Ewy Kopacz zasilił niedawno kwotą 35 mld zł Bank Gospodarstwa Krajowego z myślą o kredytach inwestycyjnych dla przedsiębiorców. Takich zdecydowanych działań musi być więcej. Trudno się ich spodziewać do wyborów. Ale po wyborach należy poważnie się zastanowić, biorąc pod uwagę rozedrganie oraz rozdrobnienie polityczne i społeczne w kraju, nad podjęciem prac nad paktem dla Polski. Wzorem byłyby hiszpańskie pakty z Toledo i irlandzki „Programme for National Recovery" – zgoda rządu, pracodawców i pracowników co do podstawowych celów polityki gospodarczej i społecznej oraz związanych z tym głównych parametrów ekonomiczno-finansowych: wysokości podatków, płac, rent i emerytur, dotacji publicznych itd. W końcu po to i my opracowaliśmy i ustanowiliśmy Radę Dialogu Społecznego.

Reklama
Reklama

Autor jest założycielem Business Center Club, prezesem Stowarzyszenia Euro-Atlantyckiego, przewodniczącym Gospodarczego Gabinetu Cieni

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Kraj
Polska 2050 na noże. Dlaczego Szymon Hołownia oddał władzę i co to oznacza dla koalicji
Kraj
Warszawa w błędnym kole odstrzałów. Apel o humanitarny przełom w sprawie dzików
Kraj
81. rocznica wyzwolenia obozu Auschwitz. Karol Nawrocki: za każdą wojnę trzeba po prostu zapłacić i przeprosić
Kraj
Zima paraliżuje kraj. Gołoledź, utrudnienia na kolei i lotniskach, alerty IMGW i RCB
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama