Deklaracje wyborcze partii nazywamy kiełbasą wyborczą. Ale może trzeba spojrzeć na nie jako ujawnienie potrzeb i troskę o tych, którym powinno być lepiej? Wszyscy przecież chcemy tańszych leków, więcej żłobków, wsparcia rodzin, sytych dzieci, wyższych płac, rent i emerytur. Partie to obiecują. Nawet małym przedsiębiorcom PiS proponuje 15 proc. CIT, PSL rozpoczynającym działalność gospodarczą – roczne zwolnienie z ZUS, a PO – obniżenie PIT o ok. 5 proc.
Czego brak w dyskusji
Koszt wprowadzenia tych deklaracji szacuje się na 107–250 mld zł. I tu wyłania się problem, o którym partie nie mówią lub mówią niewyraźnie. Jak i za co zrealizować te wszystkie „chęci"? Tym bardziej że dług publiczny sięgnął 1 bln 77 mld zł, a deficyt sektora finansów publicznych 46 mld 80 mln zł.
Eksperci partyjni upatrują źródeł finansowania w opodatkowaniu banków, centrów handlowych, transferów finansowych i wprowadzeniu 40-proc. PIT dla najbogatszych (choć już nie 80 proc., jak wcześniej postulowali lewicowcy). W dyskusji przedwyborczej konkurentów do władzy nie ma jednak debat o poszukiwaniu prawdziwych pieniędzy na szlachetne cele tam, gdzie można je znaleźć: likwidacji przywilejów emerytalnych, restrukturyzacji górnictwa i energetyki, zmniejszeniu biurokracji, likwidacji szarej strefy, w której na czarno pracuje 1,3 mln ludzi, a która obejmuje już 24 proc. PKB, stanowiąc zagrożenie dla finansów państwa (naprzeciw temu wychodzi ostatnia sztandarowa propozycja PO), zwiększeniu innowacyjności i wydajności pracy polskiego pracownika, załataniu luk w prawie gospodarczym, sprzedaży deficytowych przedsiębiorstw państwowych, przyspieszeniu wykorzystywania inwestycyjnych funduszy europejskich.
Optymiści partyjni liczą na pieniądze ze wzrostu gospodarczego, który szacują na 4 proc. PKB w najbliższych latach. Tymczasem Komisja Europejska i OECD studzą te zapały 2-proc. prognozą dla Polski. To oznacza, że 60 proc. poziomu życia Niemca Polacy osiągną za 25 lat.
W partyjnych licytacjach na lepsze rozwiązania socjalne brakuje zasadniczej dyskusji o sposobach zwiększenia zaufania obywateli do państwa i do siebie. Ono jest bowiem kreatorem podstawowego nośnika pieniędzy, jakim są inwestycje: polskie i zagraniczne. To inwestycje tworzą miejsca pracy i pensje. Te zaś – podatki i wzrost PKB umożliwiające zaspokajanie postulowanych potrzeb społecznych.