Po zabiegu dziecko urodziło się żywe, a nikt z personelu nie udzielił mu pomocy. Wcześniak po godzinie zmarł. Sprawę bada już prokuratura.
Doniesienie w tej sprawie złożył ks. Ryszard Halwa z Fundacji SOS Życia Poczętego oraz poseł Kukiz'15 Piotr Liroy-Marzec.
Niezależnie od postępowania prokuratorskiego działaniami personelu medycznego zajął się także rzecznik odpowiedzialności zawodowej, który już wszczął postępowanie z urzędu. Ma już on dokumentację medyczną.
Poza tym kontrolę w placówce wszczęło ministerstwo zdrowia, które skontroluje procedury. Własną kontrolę w szpitalu zlecił też stołeczny ratusz, który jest organem założycielskim lecznicy.
- Zaraz po otrzymaniu informacji na temat tego zdarzenia nasze biuro polityki zdrowotnej zażądało wyjaśnień, różniły się one od wersji podawanej przez media dlatego zdecydowaliśmy się wszcząć postępowanie kontrolne w sprawie procedur medycznych – mówi nam Agnieszka Kłąb, rzecznik stołecznego ratusza.
Podkreśla, że urzędnicy sprawdzą procedury od strony administracyjnej. – Wierzymy, że dogłębnie tę sprawę zbada też prokuratura.
Roman Giertych były wicepremier w pierwszym rządzie PiS, a dziś adwokat, domaga się odwołania dyrektora warszawskiego szpitala.
- Jeżeli prawdą są aborcyjne horrory w Szpitalu Świętej Rodziny opisane w mediach to Hanna Gronkiewicz-Waltz powinna natychmiast odwołać dyrektora. Na co czeka?" – na pisał na Twitterze Giertych.
Agnieszka Kłąb: - Na razie nie mamy powodów do odwołania dyrektora. Czekamy na ustalenia kontroli oraz prokuratury – tłumaczy.
Po informacjach w mediach na temat śmierci dziecka rzeczniczka szpitala tłumaczyła, że pacjentka zgłosiła się do lecznicy w 24. tygodniu ciąży z pełną dokumentacją medyczną.
- Ta dokumentacja medyczna i przesłanki medyczne wskazywały na podstawę do zakończenia ciąży. Wszystko to odpowiadało przesłankom zapisanym w ustawie o dopuszczalności przerywaniu ciąży – zapewniała.
Podkreślała, że zabieg został przeprowadzony zgodnie z procedurami medycznymi i zgodnie z przepisami obowiązującego prawa.
- Szpital nie boi się zgłoszenia do prokuratury i jest w pełni odpowiedzialności za swoje działania – zapewniła.