Funkcjonariusze Mazowieckiej Krajowej Administracji Skarbowej na wniosek Prokuratury Regionalnej w Warszawie zatrzymali trzy osoby z byłego już kierownictwa spółki Mennica Metale Szlachetne, należącej w przeszłości do grupy kapitałowej Mennica Polska SA – ustaliła „Rzeczpospolita”

– Zatrzymanym przedstawiono zarzuty kierowania lub udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, wyłudzenia lub usiłowania zwrotu podatku VAT na łączną kwotę 310 milionów złotych, przedkładania nierzetelnych deklaracji podatkowych i prania brudnych pieniędzy – potwierdza prok. Marcin Saduś, rzecznik Prokuratury Regionalnej w Warszawie.

Podejrzanych jest łącznie pięć osób, w tym były prezes spółki Maciej G. – i według śledczych to nie koniec.

Czytaj więcej

Coraz więcej przestępstw „białych kołnierzyków”

Najwyższy szczebel

Chodzi o „złote” transakcje z okresu lipiec 2010 r. – grudzień 2012 r. w czasie hossy na rynku złota. Mennica Metale Szlachetne – według dokumentacji śledczych – kupowała od wielu firm złoty granulat lub złom, otrzymując od dostawców faktury z naliczonym 23 -proc. podatkiem. Przetopione sztabki spółka sprzedawała do Włoch, korzystając już z zerowej stawki (obowiązuje wewnątrz UE), a do fiskusa występowała o zwrot VAT.

Prokuratura uważa, że największą odpowiedzialność za „złote” transakcje ponosi Maciej G.

Problem w tym, że wielkie ilości złotego granulatu Mennica kupowała od firm zarejestrowanych na słupy, bez majątku, pracowników i siedzib, które nie płaciły VAT, bo znikały. Na trop typowej karuzeli VAT-owskiej wpadł w 2013 r. Urząd Kontroli Skarbowej i zakwestionował faktury od 25 z ok. 30 dostawców. Śledztwo ruszyło już w 2014 r. (we Wrocławiu), ale szło opornie. Ruszyło, gdy po publikacji „Rzeczpospolitej” przejął je Wydział ds. Przestępczości Finansowo-Skarbowej Prokuratury Regionalnej w Warszawie.

Prokuratura uważa, że największą odpowiedzialność za „złote” transakcje ponosi Maciej G., bo jako prezes spółki m.in. odpowiadał za „wykonywanie obowiązków określonych w ustawie o rachunkowości, w tym za prawidłowość rozliczeń z budżetem państwa”. Ma zarzut udziału w grupie przestępczej i oszukania naczelnika Drugiego Mazowieckiego Urzędu Skarbowego na kwotę ponad 177 mln zł (tyle spółce wypłacono) i usiłowania wyłudzenia 124 mln zł – bo to on formalnie złożył deklarację VAT-7. Mennicy zwrot podatku nie przysługiwał, bo oszukańcze spółki od których kupiła granulat, VAT-u nigdy nie odprowadziły.

Oprócz Macieja G. zarzuty usłyszał Ryszard M., były dyrektor finansowy, i Robert Sz. z działu handlowego Mennicy Metale Szlachetne. Prokuratura rozszerzyła też zarzuty (o działanie w grupie przestępczej i korupcję menedżerską) Grzegorzowi P. – to były dyrektor działu handlowego, i Krzysztofowi S. z tego działu (2010–2012).

Prezeska z Białorusi

Najciekawsze są jednak kulisy obrotu granulatem. Jak ustalili śledczy, firmy, które go sprzedawały Mennicy, to klasyczne słupy. Miały minimalny kapitał zakładowy, nie prowadziły rzeczywistej działalności, powstawały na krótko przed współpracą z Mennicą.

Białorusinka Olga Ż. – prezeska innej spółki sprzedającej granulat – zaprzeczyła, by prowadziła firmę, a tylko skorzystała z ogłoszenia w gazecie o „łatwym zarobku”.

Złoto było przechowywane w prywatnych domach, a „zarządzały” nim osoby bez podstawowej wiedzy biznesowej i pojęcia o branży – twierdzi prokuratura. Prezesem jednej ze spółek, od której Mennica kupiła złoto, był bezrobotny Paweł Sz. – przesłuchany nie pamiętał, by negocjował lub podpisywał umowy z Mennicą, a tylko to, że „postać sprzedawanego złota miała wpływ na płatność podatku VAT”.

Białorusinka Olga Ż. – prezeska innej spółki sprzedającej granulat – zaprzeczyła, by prowadziła firmę, a tylko skorzystała z ogłoszenia w gazecie o „łatwym zarobku”. Jej praca polegała na tym, że umawiała się na dworcu w Warszawie z mężczyzną, który przekazywał jej złoto, i razem wieźli je do Mennicy. Jej rola (nie znała polskiego) polegała na podpisaniu się na „jakichś papierach i przekazaniu złota innemu mężczyźnie w MMS”.

Proceder wyłudzeń VAT wykrył wywiad skarbowy, a potwierdziło go w ostatnich latach kilkanaście wyroków sądów administracyjnych, rozpoznających skargi Mennicy na odmowę zwrotu VAT. Np. Naczelny Sąd Administracyjny w 2018 r. wskazał, że spółka „wiedziała lub powinna wiedzieć, że transakcje potwierdzone zakwestionowanymi fakturami VAT stanowiły oszustwo i nie potwierdzały rzeczywistych zdarzeń”. Zarzucono Mennicy „brak staranności w zakresie zweryfikowania kontrahentów”.

Prokuratura nie występowała o areszty, uznając, że zebrała wystarczające dowody.

Mennica Metale Szlachetne SA (MMS) należąca do Grupy Kapitałowej Mennica Polska SA była wtedy jedynym na rynku producentem sztabek tego kruszcu. Ponad 50 proc. akcji głównej spółki ma Zbigniew Jakubas, jeden z najbogatszych Polaków. 2009–2012 to lata największej koniunktury na złoto, inwestycje w nie pozwoliły wygenerować bardzo wysokie obroty – np. w 2011 r. sprzedaż Mennicy Polskiej SA osiągnęła wartość 871 mln zł, co stanowiło ponad 26-proc. wzrost. Finalnie przez proceder jej spółka upadła.

Prokuratura nie występowała o areszty, uznając, że zebrała wystarczające dowody. – Wobec podejrzanych zastosowano poręcznie majątkowe 900 tys. zł, objęto ich dozorem policyjnym, zakazem opuszczania kraju i kontaktowania się między sobą – mówi prok. Saduś.

– Aby zabezpieczyć kary i roszczenia na rzecz Skarbu Państwa, wydano postanowienia o zabezpieczeniu majątkowym na nieruchomościach należących do podejrzanych na prawie 7,5 mln zł. Było to możliwe dzięki specjalnej komórce w Mazowieckim Urzędzie Celno-Skarbowym, która zajmuje się wykrywaniem mienia podejrzanych – dodaje Justyna Pasieczyńska, rzeczniczka Szefa Krajowej Administracji Skarbowej.

Mec. Paweł Murawski, obrońca Macieja G. odpowiada:

– Ze względu na zakaz ujawniania informacji z postępowania przygotowawczego nie mogę szczegółowo przedstawić argumentów świadczących o bezzasadności przedstawionych zarzutów naszemu Klientowi. Maciej G. konsekwentnie nie przyznaje się do przedstawionych zarzutów, będąc przesłuchanym złożył krótkie oświadczenie, w którym odniósł się do rzekomych nieprawidłowości w spółce. Nasz klient będzie podejmował wszelkie, przewidziane prawem działania, by oczyścić swoje dobre imię – wskazuje adwokat.

Katarzyna Szwarc, radca prawny Mennicy Polskiej, w jednej z odpowiedzi dla „Rzeczpospolitej” podkreśliła, że spółka „nie jest stroną ani nie ma jakiejkolwiek wiedzy o zakresie toczących się postępowań karnych związanych ze spółką MMSz SA (...) Nie ma wątpliwości, że w weryfikowanym przez organy ścigania procederze pokrzywdzona została sama spółka oraz jej akcjonariusz, jednakże systemowo podmioty te zostały pozbawione ochrony prawnej (...)”.