Trwa konflikt między grupą zawodową sędziów a rządem - powiedziała prowadząca program Zuzanna Dąbrowska. Z tym stwierdzeniem nie zgodził się gość programu Jerzy Stępień.
- Powiedziała pani grupa zawodowa, a to jest władza sądową. To nie jest korporacja sędziowska, jak samorząd terytorialny lub adwokaci. Rząd widzi to inaczej, ale mówię jak jest. Osobiście bardzo się martwię tymi zmianami, bo pamiętam czasy PRL-u. Widzę, że to co teraz robimy zmierza do tego, co było wtedy. To musi przerażać - powiedział były prezes Trybunału Konstytucyjnego.
Stanisław Piotrowicz twierdzi, że wprowadzane zmiany to "przywrócenie nadzoru suwerena". - Sędziów powołuje prezydent. Rząd jest również wybrany pośrednio, więc nie widzę różnicy pomiędzy powoływaniu członków rządu, a powoływaniu sędziów przez prezydenta. Nie mówmy, że władza sądownicza to jest suweren - ocenił gość programu.
Jerzy Stępień komentował również proponowane zmiany w KRS. - Pamiętajmy, po co została wprowadzona Krajowa Rada Sądownictwa. To była reakcja na wypaczenia PRL-u. Np. minister sprawiedliwości powoływał asesorów, teraz do tego wracamy. To jest absolutnie niezgodne z konstytucją. W tym wypadku mamy taką sytuację jak w czasach PRL-u - powiedział gość programu.
Jak obecnie traktować wyroku, skoro po orzeczeniu Sądu Najwyższego, reakcja władzy była "nas to nie interesuje". - Tak samo było z TK. Rządzący udowadniają, że czują się władzą ponad prawem. Najpierw dał temu przykład prezydent ułaskawiając Mariusza Kamińskiego. Do tego umorzenie tej sprawie z argumentacją, że chce się uwolnić od tej sprawy wymiar sprawiedliwości, jest czymś skandalicznym. To był początek wszystkich nieprawidłowości - powiedział Stępień.
- Niektórzy będą brali przykład z rządzących. Gdy zapadnie wobec nich niekorzystny wyrok, powiedzą, że ich to ich nie interesuje, bo jest to wyrok kasty sędziowskiej. To jest anarchia - dodał.