Trzy najważniejsze dziś tematy bezpieczeństwa to SAFE, Ukraina i Stany Zjednoczone. Zacznijmy od SAFE. To jest nowa opowieść, że SAFE to nie tylko zbrojenia, ale rozwój?

To na pewno nie tylko program zbrojeniowy, ale też program rozwojowy. Budujemy nim kilka rzeczy naraz, począwszy od bardzo przyspieszonej transformacji i modernizacji armii. W najkrótszym czasie robimy najwięcej, jak się da. Bo wszystkie te zamówienia muszą być zrealizowane do 2030 r. Dla porównania: w polskim przemyśle zamówiliśmy w trzy dni sprzęt wojskowy za 120 mld, a przez poprzednie osiem lat było to 97 mld. To jest przytłaczające porównanie. Przemysł zbrojeniowy to przecież koło napędowe polskiej gospodarki. A to tylko część zamówień, które dostanie od naszego wojska. Są jeszcze inne zamówienia od naszych partnerów – na przykład Pioruny, Baobaby czy system SAN.

To jest coś, co Polacy poczują? Bo wiele osób z klasy średniej pyta dziś o jakość życia.

Nie ma jakości życia bez bezpiecznego życia. Po pierwsze poczują, że Polska z dnia na dzień jest coraz bezpieczniejsza. Po drugie, rozwój gospodarczy to spełnianie ambicji klasy średniej – więcej możliwości i więcej środków nie tylko na obronność, ale też na poprawę poziomu naszego życia czy sprawy zdrowotne, a więc te, które nas wszystkich najbardziej interesują. I trzecia rzecz: nasz przemysł zbrojeniowy i Polska jako lider zbrojeń stają się marką rozpoznawalną na świecie. Pamiętam rozmowę w Kanadzie – do tej pory symbolem Polski byli tam Jan Paweł II i Lech Wałęsa. A dziś zbrojenia na potęgę to nowe postrzeganie Polski, to nowa opinia o naszym kraju.

Zbrojenia będą też elementem kampanii wyborczej w przyszłym roku?

To jest jeden z największych sukcesów naszego rządu, przeprowadzony na poziomie europejskim  – Polska jest tu absolutnym liderem. Jako jedyni wykorzystaliśmy tak dużo pieniędzy w tak krótkim czasie. Dokonaliśmy zamówień we własnym przemyśle. Tylko Rumunia w jakiejś części była w stanie podobnie szybko zagospodarować te środki. Teraz jeszcze wspólne działania z innymi państwami  – ten program nie kończy się w momencie podpisania umów. On wchodzi w drugą fazę, czyli wspólne zakupy.

Władysław Kosiniak-Kamysz o kryzysie w relacjach Polski z Ukrainą: Ruch jest po stronie państwa ukraińskiego

Nie ma rozmowy o bezpieczeństwie bez Ukrainy. Jaki jest stan relacji polsko-ukraińskich po wizycie Kyryło Budanowa w Polsce? Jaki był klimat pana rozmów?

To była twarda rozmowa. Dotyczyła spraw, które wywołały ból i rozgoryczenie w Polsce. Decyzja prezydenta Wołodymyra Zełenskiego jest powszechnie niezrozumiała i nieakceptowalna. Dlatego dobrze, że do tej rozmowy doszło ze mną, z przedstawicielami MSZ i Pałacu Prezydenckiego. Wszyscy jasno wyraziliśmy nasze stanowisko: oczekiwanie zmiany tej decyzji i wskazanie jej nieprzyjaznego charakteru. Zdając sobie sprawę – i to też podkreślałem – jak wiele Ukraina zrobiła broniąc swojego państwa, ale też dla bezpieczeństwa tej części Europy, w której żyjemy. Ukraina nie musi dziś szukać bohaterów z czasów drugiej wojny światowej. Ma dziś swoich bohaterów, którzy bronią Donbasu, Zaporoża i ukraińskiego nieba.

Co musi się stać ze strony ukraińskiej, żeby ta sprawa była pana zdaniem zamknięta?

Po powrocie prezydenta Zełenskiego z Londynu strona ukraińska musi w jego gabinecie przekazać informacje, które uzyskała w Polsce – jak bardzo jest to dla nas wrażliwy temat i ważna sprawa, dotycząca pamięci, tożsamości, upamiętnienia ofiar. Teraz ruch jest po stronie państwa ukraińskiego.

Będzie pan o tym rozmawiać z prezydentem? 

Nie miałem okazji rozmawiać z prezydentem. Rozmawialiśmy oczywiście z premierem. Myślę, że po wezwaniu premiera Tuska prezydentów Polski i Ukrainy do rozmowy, powinna się ona odbyć jak najszybciej.

Na ile ta cała dyskusja jest związana z konferencją dotyczącą odbudowy Ukrainy w Gdańsku?

Nie rozmawialiśmy o tym. Główny temat był jeden. Uważam, że sprawa dotycząca nazwy dla ukraińskiej jednostki wojskowej i zrozumienia polskiego punktu widzenia musi zostać rozwiązana jak najszybciej.

Czy po tej rozmowie z Budanowem rozumie pan postawę strony ukraińskiej lepiej? Czy on cokolwiek wyjaśnił?

Trudno wierzyć, że to jest przypadkowe działanie i nie jest – tak jak głoszą oficjalne komunikaty MSZ – wymierzone w Polskę. Nasi ukraińscy przyjaciele musieli zdawać sobie sprawę, jaki to wywoła odzew w naszym kraju. Nieraz mówiliśmy, że dla nas pamięć o Wołyniu jest sprawą niezwykle bolesną i ważną. Myślę, że te cztery lata wspólnej walki, pomocy, korytarza logistycznego w Jasionce, transferu sprzętu, udzielania pomocy, powinny uwrażliwić Ukrainę na naszą pamięć o Wołyniu. A niestety tej refleksji nie zauważyłem. I to jest bardzo niedobre w kontekście budowania wspólnej przyszłości. Chcę jak najlepszej relacji z Ukrainą. Rozumiem, że chcą budować swoją tożsamość, ale mają do tego wielu innych ważnych bohaterów.

Czytaj więcej

Michał Szułdrzyński: Eskalacja sporu o Wołyń przekreśli polskie szanse na budowę pozycji w regionie

Czy jest jeszcze możliwość wyjścia z tej sytuacji, też po tym poniedziałkowym enigmatycznym komunikacie kancelarii prezydenta w sprawie Orderu Orła Białego? 

Myślę, że ten komunikat daje czas prezydentowi Karolowi Nawrockiemu na finalną decyzję, a Wołodymyrowi Zełenskiemu na odwrócenie jego decyzji. I to chyba jest ważne w tym, co się dzieje. Więc na pewno daje szanse na dojście do porozumienia.

Władysław Kosiniak-Kamysz: Decyzja o stałej obecności wojsk USA w Polsce dużo szybciej niż w ciągu roku

Od wielu tygodni w Warszawie mówi się o zwiększeniu stałej obecności amerykańskich żołnierzy w Polsce. Co się w tym temacie dzieje? Będzie specustawa, będą rozmowy z Pentagonem?

Rozmowy z Pentagonem o stałej obecności trwają. Minister Paweł Zalewski de facto w każdym tygodniu odbywa spotkania lub rozmowy z przedstawicielami Pentagonu. Ja oficjalne stanowisko skierowałem do sekretarza Pete'a Hegsetha. Trwa tam proces planistyczny. Jestem w stałym kontakcie z ambasadorem USA  – choćby wczoraj przekazywał mi informacje o postępach prac. Cieszę się, że polski głos jest słyszany, że jest obecny na tym etapie planowania.

Jaki to jest przedział czasowy? Rok na decyzję?

Nie, decyzja pewnie zapadnie dużo szybciej. W ciągu kilku, kilkunastu tygodni ten proces planistyczny będzie zakończony. Przegląd obecności wojsk amerykańskich w Europie miał trwać około 2-4 tygodni i zbliża się do tego momentu, który nakreślił generał Alexus Grynkewich (dowódca sił NATO w Europie – red.). Przed nami czas intensywnej pracy, deklaracji gotowości i przygotowania ze strony polskiej.

To będzie wymagało zaangażowania strony polskiej w przygotowanie takiej bazy. Jak ocenia pan dziś relacje w tej sprawie z Pałacem Prezydenckim i BBN? Daje pan kredyt zaufania nowemu szefowi BBN?

Nie chodzi o kredyt zaufania, ale o normalną współpracę. Na taką współpracę zawsze jestem otwarty. Ale będę też mówił wyraźnie o błędach, które popełniono. O próbie zablokowania programu SAFE – to byłaby sytuacja prowadząca do utraty wielkiej szansy. Nie pozwoliliśmy na to, nie poddaliśmy się. Na tym zyskuje wojsko, ale nie straci również Straż Graniczna i policja, bo to one były największymi ofiarami prezydenckiego weta.

Skoro mówimy o błędach, czy był nim chaos po stronie amerykańskiej wokół rotacji żołnierzy?

To był błąd Amerykanów, że do tego doprowadzili. Aż prezydent Donald Trump musiał wrzucić ten słynny wpis. To wywołało wielką burzę w Polsce, ale też na Kapitolu. W Kongresie i w Senacie, senatorowie i kongresmeni, przede wszystkim republikańscy, bardzo mocno protestowali, że nie wolno w ten sposób karać największego sojusznika. To była próba wprowadzenia w życie decyzji prezydenta Trumpa o wycofaniu pięciu tysięcy żołnierzy z Niemiec. Nie była to dobra sytuacja – szczególnie dla tych, którzy tę decyzję wykonywali, czyli dla Pentagonu.

Cieszę się, bo po tygodniu ataków, że mówię nieprawdę, że to nie dotyczy Polski, okazało się, że planowane jest zwiększenie obecności wojsk USA w naszym kraju. Po mojej rozmowie z Pete'em Hegsethem ukazało się pierwsze oświadczenie w tej sprawie. To jest ważne – Polska jest absolutnym liderem regionu, prowadzi swoją narrację i dba o sojuszników.

Są w tej sprawie różnice między rządem a prezydentem?

Na pewno nie ma żadnych różnic w obszarze zwiększenia obecności żołnierzy amerykańskich w Polsce. Tutaj mamy wspólne stanowisko.

Władysław Kosiniak-Kamysz

Jest lekarzem, prezesem PSL oraz wicepremierem i ministrem obrony narodowej