Z tego artykułu dowiesz się:

  • Na czym polegała idea „Fort Trump” i dlaczego jej nowa odsłona stanowi strategiczną szansę dla Polski.
  • Kiedy i dlaczego został naruszony wieloletni konsensus polityczny w sprawach obronności.
  • W jaki sposób starania o stałą bazę USA mogą stać się kluczem do zakończenia „wojny polsko-polskiej”.

Pojęcie Fort Trump zostało ukute w 2018 r., podczas rządów Prawa i Sprawiedliwości i prezydentury Andrzeja Dudy. Chodziło o to, by w prosty, jasny, a jednocześnie wpadający w ucho sposób, przedstawić prezydentowi Donaldowi Trumpowi ideę dalszego wzmacniania amerykańskiej obecności militarnej w Polsce. Oczywiście w tym przekazie istotna była sama nazwa, która miała połechtać ego 45. prezydenta USA. Choć dla wielu brzmiała nieco buńczucznie i na wyrost, ba – wręcz śmiesznie, to jednak można uznać, że było to narzędzie dobrze dopasowane do głównego odbiorcy i być może także dzięki temu proces wzmacniania obecności amerykańskiej, który rozpoczął się w 2016 r., był przez kolejne lata kontynuowany.

Szansa na Fort Trump 2.0 jest niewielka

To się zmieniło w ostatnich kilku-kilkunastu miesiącach, gdy Amerykanie wycofali się m.in. z obsługi lotniska w Jasionce i wstrzymali rotację brygady do Polski, co odbiło się bardzo szerokim echem. To część szerszego procesu zmniejszania przez USA zaangażowania w Europie, ale to zamieszanie nasza klasa polityczna wykorzystała i przez to pojawiła się niewielka szansa na ściągnięcie większej liczby Amerykanów do Polski na stałe. Co ważne, lobbowali za tym i prezydent Karol Nawrocki wraz ze swoim otoczeniem i przedstawiciele rządu Donalda Tuska. Główne siły polityczne zadziałały może nie wspólnie, ale przynajmniej miały wspólny cel.

Czytaj więcej

NATO 3.0 zmienia układ sił. USA coraz mniej angażują się w Europie

Czy faktycznie zbudujemy tu stałą bazę USA na wzór takich, jakie funkcjonują m.in. w Niemczech? To nie jest przesądzone i droga do tego wydaje się daleka. Ale byśmy mieli szansę na taki sukces, najważniejsze obozy polityczne powinny kooperować. Lobbować za Atlantykiem można wielotorowo. Z kolei jeśli dojdzie do prac nad specustawą dotyczącą tej bazy, to w polskim parlamencie „za” powinny głosować wszystkie główne siły polityczne.

Zakończenie wojny polsko-polskiej nas wzmocni

Takie współdziałanie pozwoliłoby nam wrócić do obowiązującego przez lata konsensusu politycznego w sprawie obronności. Przypomnę, że w latach 90. wszyscy poważni politycy byli za wstąpieniem Polski do NATO. Później zdecydowana większość posłów głosowała m.in. za ustawowym zwiększeniem wydatków na obronność w 2017 r. czy nad ustawą o obronie ojczyzny w 2022 r.

Ten konsensus został złamany przy okazji dyskusji o pożyczkach na zakup uzbrojenia z unijnego Instrumentu SAFE i wecie Karola Nawrockiego. To był błąd. Teraz jest szansa, by go naprawić i w obszarze obronności zakończyć wojnę polsko-polską. Zgoda w kwestiach kluczowych wzmocni państwo polskie. Politycy powinni pamiętać, że ten zagrażający naszej egzystencji przeciwnik jest za Bugiem, a nie nad Wisłą.