Orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości UE potwierdza, że państwa członkowskie muszą wykonać decyzję o relokacji uchodźców. Dziennik „Die Welt" wyliczył, że Polsce za odmowę przyjęcia 6 tys. uchodźców i nieokazywanie solidarności grozi kara w wysokości 1,5 mld euro, Węgrom 325 mln, Słowacji 225 mln.

Jednocześnie dziennik przypomina, że na przykład Niemcy, którym przydzielono z unijnego rozdzielnika 27 tys. uchodźców przyjęły dotychczas tylko 7 tys. i „teoretycznie" musiałyby zapłacić za niewypełnienie zobowiązań 5 mld euro.

Jednakże Komisja Europejska wszczęła postępowanie tylko przeciwko tym państwom, które kategorycznie odmówiły przyjęcia uchodźców – czytamy w „Die Welt". Opiniotwórczy dziennik twierdzi, że wątpliwe jest, czy wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE odniesie oczekiwany skutek.

„Rzeczywiste zmniejszenie obciążenia Włoch, gdzie tylko w tym roku przybyło blisko 100 tys. ludzi, jest po prostu niemożliwe" – czytamy w berlińskim dzienniku. Kluczową kwestią jest, w jaki sposób UE chce zmusić niechętne do przyjmowania uchodźców kraje do zatroszczenia się o ludzi szukających ochrony, do zapewnienia im zakwaterowania i wyżywienia oraz perspektywy na przyszłość? Trudne zadanie, gdyż – jak zauważa dziennik – wschodnioeuropejskie państwa UE nie paliły się do tego po ogłoszeniu wyroku.

„Frankfurter Allgemeine Zeitung" stwierdza na wstępie: „Są grzechy, grzechy śmiertelne, wykroczenia i zbrodnie. Reakcja Viktora Orbana na wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE jest grzechem śmiertelnym, jest zbrodnią na europejskim prawodawstwie". Węgry Orbana odmówiły szacunku, akceptacji i uznania najwyższej instancji sądowej w Unii Europejskiej – pisze Heribert Prantl w FAZ. „To nie jest po prostu tylko obraza, bluźnierstwo i prawna zniewaga, nie jest to też tylko złe zachowanie; to jest atak na substancję podstawową Unii Europejskiej. Węgry sabotują europejskie status quo" – podkreśla dziennik.

Trybunał Sprawiedliwości UE jest powołany po to, aby wymierzać sprawiedliwość. Kto lekceważy sądownictwo stawia się ponad prawo – pisze Heribert Prantl. Uległość UE wobec tego byłaby nie tyle głupotą co samorezygnacją. „Gra przeciwko demokracji i praworządności rozpoczęła się na poważnie. UE musi na to poważnie zareagować" – pisze FAZ. Prantl postuluje uruchomienie artykułu 7 Traktatu o UE przeciwko Węgrom za naruszenie prawa unijnego. Potrzebna jest jednak jednomyślność, której nie da się uzyskać, ponieważ Polska i Węgry będą się nawzajem wspierać. Rozwiązaniem może być jednoczesne uruchomienie artykułu 7 Traktatu UE przeciwko Węgrom i Polsce, „gdzie jeszcze bardziej naruszany jest podział władzy".