Recep Tayyip Erdogan, prezydent Turcji, deklarował, że jego kraj chciałby pozostawić na lotnisku liczący 500 żołnierzy batalion. Erdogan w ostatnich dniach informował, że jego rząd prowadzi rozmowy z talibami w tej kwestii.

Jednak talibowie odrzucili taką możliwość podkreślając, że tureccy żołnierze muszą wycofać się wraz z żołnierzami innych państw NATO do 31 sierpnia, albo będą postrzegani jako siły okupacyjne.

Turecki resort obrony wydał oświadczenie, w którym podkreślił, że Turcja wyraziła gotowość do "dalszego zapewniania bezpieczeństwa lotniska międzynarodowego im. Hamida Karzaja, zgodnie z międzynarodowymi standardami, tak jak robiła to od sześciu lat", przy czym - jak czytamy - tureccy żołnierze mieli pozostać na lotnisku "tak długo jak chcieć będą tego Afgańczycy.

"Po dokonaniu oceny (...) obecnej sytuacji i warunków, ewakuacja tureckich żołnierzy się rozpoczęła" - czytamy w dalszej części komunikatu.

Wcześniej Turcja ewakuowała z Afganistanu 1 129 cywilów - informuje resort obrony tego kraju.

Erdogan nie wykluczał, że Ankara uzna rząd stworzony przez talibów.