Do wczoraj o przecieku, który spalił akcję CBA, można było mówić jako o domniemanym. Zeznania wiceministra Kapicy uprawdopodobniają tezę, że przeciek był i że jego źródłem była Kancelaria Premiera. Słowa ministra pasują do kalendarium wydarzeń afery hazardowej przedstawionego w październiku przez byłego szefa CBA Mariusza Kamińskiego.
Kapica ujawnił, że 27 sierpnia 2009 r. spotkał się z ówczesnym szefem klubu parlamentarnego PO i szefem sejmowej komisji finansów Zbigniewem Chlebowskim. W czasie rozmowy Chlebowski dystansował się od ówczesnego „zamieszania” wokół ustawy hazardowej. Kapica również się asekurował, pisząc obszerną notatkę ze spotkania.
Warto przypomnieć chronologię tamtych zdarzeń, by zrozumieć znaczenie wczorajszych zeznań. 19 sierpnia Donald Tusk – już poinformowany przez CBA o niejasnościach związanych z ustawą – wezwał ministra sportu Mirosława Drzewieckiego. Następnego dnia szef gabinetu ministra Marcin Rosół rozpoczął akcję wycofania kandydatury córki Ryszarda Sobiesiaka, która według wcześniejszych ustaleń miała wejść do zarządu Totalizatora Sportowego.
Prawdopodobnie 25 sierpnia rano Ryszard Sobiesiak wiedział już o akcji CBA. Wtedy – co wiadomo z podsłuchu – powiedział o wycofaniu córki, bo „ma tatusia niedobrego”. Tę wersję potwierdza też fakt, że Sobiesiak skarżył się jednemu ze znajomych biznesmenów na podsłuchy.
Notatka Kapicy wskazuje, że 27 sierpnia Chlebowski już mógł wiedzieć o działaniach CBA (dzień wcześniej premier odpytywał Chlebowskiego z jego zaangażowania w działania legislacyjne). Dla Chlebowskiego wczorajsze rewelacje Kapicy są o tyle korzystne, że potwierdzają, iż to nie on był źródłem przecieku (a grozi za to odpowiedzialność karna).