Reklama
Rozwiń
Reklama

Miasto Jezusa, miasto gniewu

„Uważam Rze". Czy Palestyńczycy, którzy są bliscy uznania ich państwa na arenie międzynarodowej, będą chcieli obrać Jerozolimę na swoją stolicę?

Publikacja: 16.12.2012 23:49

W numerze: Na kogo może liczyć Jarosław Kaczyński; Robię film o Michniku

W numerze: Na kogo może liczyć Jarosław Kaczyński; Robię film o Michniku

Foto: Rzeczpospolita

Red

To pytanie zadają sobie zarówno mieszkańcy świętego miasta, jak i eksperci. Jeśli tak, to może czekać je scenariusz zapowiedziany w Apokalipsie. Czy to ostatnie spokojne Boże Narodzenie w Ziemi Świętej?

W najnowszym numerze „Uważam Rze" zastanawia się nad tym Artur Górski, który był w Jerozolimie w listopadzie, akurat wtedy, gdy na miasto spadały rakiety i kiedy armia izraelska odpowiedziała na atak.

Tym razem kryzys zażegnano szybko, co nie zmienia faktu, że był on jednym z dziesiątków, jakie spotykały Święte Miasto po II wojnie światowej, i nic nie wskazuje na to, by miał być ostatni.

To, że Jerozolima jest miastem Jezusa, ale i miastem gniewu, czuć zresztą na każdym kroku.

„O tym, że miasto leży nie tylko na wzgórzach, ale też na beczce prochu, przypominają dziesiątki uzbrojonych żołnierzy przemierzających plac, którego zwieńczeniem jest Ściana Płaczu. Teraz, kiedy Palestyna ma status państwa obserwatora ONZ i – jak twierdzą znawcy tematu – zechce zyskać większy wpływ na Jerozolimę, żołnierze muszą być wyjątkowo czujni. Bo wystarczy iskra, by doprowadzić do wielkiej eksplozji. Wtedy Jerozolima przestanie pachnieć przyprawami, a spowije ją smród prochu".

Reklama
Reklama

Groźba jest całkiem realna – jeśli badania szczątków Jasera Arafata wykażą, że został otruty, trudno przewidzieć, co może się wydarzyć.

Pesymistą jest również prof. Szewach Weiss. Były ambasador Izraela w Polsce w rozmowie z Tomaszem Krzyżakiem mówi  o tym wprost.

„Na czterech kilometrach kwadratowych góry Syjon w Judei mieszkają przedstawiciele trzech religii, które skupiają łącznie 2,5 mld ludzi. Czy to miejsce może być spokojne? Nikt nie zrezygnuje ze swojej pamięci. W Jerozolimie, aby można było mówić o pokoju, trzeba wymazać pamięć Palestyńczyków i Żydów. To się nigdy nie uda. Jerozolima mogła być międzynarodowym miastem, ciekawym, wielokulturowym, wielojęzycznym. W takim mieście mogłoby być 300, a może nawet 400  ambasad różnych krajów. Ale to jakaś przyszła utopia".

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Kraj
„Rzecz w tym": Trzy medale i wielkie emocje. Czy to już sukces?
Kraj
Warszawska Wytwórnia Energii. Nowa panorama stolicy dzięki inwestycji za 1,65 mld złotych
Kraj
Wirtuale 2026: Nominacje dla dziennikarek „Rzeczpospolitej” i grupy PTWP
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama