Reklama

Wybiórcza sprawiedliwość

Rozmowa z Antonim Dudkiem, politologiem, historykiem, wykładowcą UJ, byłym doradcą prezesa IPN

Publikacja: 20.04.2013 01:16

Wybiórcza sprawiedliwość

Foto: Fotorzepa, Darek Golik DG Darek Golik

Rz: Zapadł wyrok w sprawie pacyfikacji robotników strajkujących na Wybrzeżu w grudniu 1970 roku. Uniewinniono ówczesnego wicepremiera Stanisława Kociołka. Dlaczego ponad 20 lat od końca PRL polskie sądy nie są w stanie doprowadzić do skazania wszystkich winnych?

Prof. Antoni Dudek:

Nie jest tak, że nikogo nie rozliczamy. Udało się – wprawdzie z ogromnymi kłopotami i trwało to wiele lat – ukarać sprawców najniższego szczebla. Symbolem są oczywiście zomowcy, którzy strzelali do górników z kopalni Wujek w grudniu 1981 roku, czy ukarani teraz oficerowie Ludowego Wojska Polskiego, którzy bezpośrednio wydali rozkazy.

Ale nadal do odpowiedzialności nie zostali pociągnięci główni winowajcy.

Ja ich nazywam „mordercami zza biurek". To ludzie stojący najwyżej w hierarchii władzy. W przypadku stanu wojennego chodzi o Wojciecha Jaruzelskiego, w przypadku grudnia '70 symbolem był Kociołek. Inni czołowi decydenci z tamtego okresu z Władysławem Gomułką na czele już nie żyją. Symbolizują oni głowę poruszającą ręką, która strzelała. Ręka została skazana, a głowę uniewinniono.

Reklama
Reklama

Na czym polega problem w skazaniu tych głów?

Po pierwsze, na słabości wymiaru sprawiedliwości III RP, który wyraża się po pierwsze w procedurach sądowych. Wszelkie rekordy niewydolności biją procesy nazywane historycznymi. Po drugie wciąż pracuje tam wielu ludzi, którzy niechętnie podchodzą do procesów dotyczących zbrodni dyktatury. Wiąże się to z tym, że dzisiejszy wymiar sprawiedliwości został przejęty z PRL. Oczywiście mnóstwo się od tamtego czasu zmieniło, ale też trzeba sobie zdawać sprawę z tego, na jakim fundamencie był on budowany – było to sądownictwo całkowicie dyspozycyjne wobec władz. Po roku '89 przychodzili nowi prokuratorzy i sędziowie, ale od kogoś się przecież uczyli. Finał znamy. Mieliśmy procesy Kiszczaka, gdy przedstawiał on zwolnienia lekarskie i leciał do Egiptu. Generał Jaruzelski zaś został wykluczony z tego procesu ze względu na stan zdrowia.

Czego w ogóle oczekujemy od tych procesów? Nie będziemy chyba wsadzać 90-latków do więzień?

Chodzi o to, by ci ludzie usłyszeli wyrok wydany w imieniu demokratycznej Rzeczypospolitej oceniający ich działania w czasach dyktatury. To jest jeden z fundamentów demokratycznego porządku. Powinna to być też przestroga dla wszystkich potencjalnych naśladowców takich działań jak rozwiązywanie konfliktów społecznych przy użyciu siły na dużą skalę. A to była specjalność UB i Jaruzelskiego. Matka Zbigniewa Godlewskiego, pierwowzoru postaci Janka Wiśniewskiego, powiedziała w piątek, że chciałaby pójść na grób syna i powiedzieć mu, że winni zostali ukarani. Wszyscy niestety nie zostali.

—rozmawiała Agnieszka Kalinowska

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Kraj
Czarzasty kontra Trump. Odwaga czy polityczna kalkulacja?
Kraj
„Mogliśmy zostać wprowadzeni w błąd”. Wojewoda i lekarze weterynarii po aferze w Sobolewie
Kraj
„Rzecz w tym”: Jarosław Kaczyński traci kontrolę? PiS rozrywa już nie tylko Grzegorz Braun
awaria ciepłownicza
Zimne kaloryfery w Ursusie i we Włochach. Lista adresów
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama