Reklama
Rozwiń

Falenta: Jestem niewinny. Nie jestem samobójcą

Nie jestem samobójcą i nigdy nie podjąłbym się takiego działania jak podsłuchiwanie polityków - mówi podejrzany o wywołanie "afery taśmowej" biznesmen.

Publikacja: 04.07.2014 12:08

Marek Falenta

Marek Falenta

Foto: Fotorzepa, Rob Robert Gardziński

Falenta w rozmowie z RMF FM po raz kolejny podkreślił swoją niewinność: nie wiedział nic o podsłuchach polityków, ani nigdy wcześniej o tym nie słyszał. Skarżył się też na działania prokuratury, która miała go nie poinformować, dlaczego został zatrzymany, ani o tym, że zeznania jego współpracownika, Łukasza N., który przyznał się do zakładania podsłuchów, wskazują jego jako zleceniodawcę.

- Rozmawialiśmy z prokuratorem i prokurator nie chciał nam przekazać uzasadnienia ani pełnej dokumentacji, żebyśmy mogli się zapoznać z materiałem dowodowym - powiedział Falenta.

Biznesmen przyznał jednocześnie, że od dawna zna dziennikarza Piotra Nisztora, który opublikował we "Wprost" taśmy z podsłuchami, jak również że miał motyw do zemsty na politykach: na nieco ponad tygdzień przed opublikowaniem pierwszych nagrań do jednej z jego firm - SkladyWegla.pl wtargnęła CBŚ, zatrzymując członków zarządu. Falenta stwierdził, że działania te były próbą szykanowania go, podobną do tego wymierzonego w innego biznesmena, Zbigniewa Jakubasa.

- To, co się stało w Bydgoszczy [aresztowania w siedzibie firmy - przyp.red], jest dla nas szokiem. Zorganizowaną akcją - taką, jak czytaliśmy we "Wprost", który opisywał działania różnych służb w stosunku do Zbigniewa Jakubasa: to jest dokładnie to samo, co się u nas wydarzyło - mówił Falenta.

Mimo to zaprzeczył, by to on stał za podsłuchami polityków

- Nie jestem szaleńcem i nie podjąłbym takiej akcji. Proszę mi wierzyć. Jestem na rynku od 17 lat, posiadam około 30 firm, zatrudniam dwa tysiące ludzi i na pewno nie podjąłbym czegoś takiego. Nie jestem samobójcą - powiedział .

Zdaniem biznesemena, został on w sprawę podsłuchu "wrobiony" przez "baronów węglowych".

- Ta sprawa została wywołana tylko przez to, że chciałem 12 milionom Polaków dać tani węgiel - powiedział.

Dodał, że nie przyjaźni się z politykami, a polityka go w ogóle nie interesuje.

- Nigdy mnie to nie interesowało i tak zawsze głosowałem na PO. Nawet mój ojciec był w KLD, i potem w Unii Wolności i nawet współtworzył strukturę na Dolnym Śląsku... I tak to wygląda - skwitował.

Falenta w rozmowie z RMF FM po raz kolejny podkreślił swoją niewinność: nie wiedział nic o podsłuchach polityków, ani nigdy wcześniej o tym nie słyszał. Skarżył się też na działania prokuratury, która miała go nie poinformować, dlaczego został zatrzymany, ani o tym, że zeznania jego współpracownika, Łukasza N., który przyznał się do zakładania podsłuchów, wskazują jego jako zleceniodawcę.

- Rozmawialiśmy z prokuratorem i prokurator nie chciał nam przekazać uzasadnienia ani pełnej dokumentacji, żebyśmy mogli się zapoznać z materiałem dowodowym - powiedział Falenta.

Kraj
Metro nie kursuje od Słodowca do stacji Centrum. „Podejrzenie, że coś się pali”
Kraj
Jedyne Centrum Integracji Cudzoziemców na Mazowszu będzie działało w Warszawie
Kraj
Pociągi wracają na trasę M1 po awarii w metrze warszawskim
Kraj
Tęcza powróci na plac Zbawiciela. Projekt wybrano w Budżecie Obywatelskim przy czwartej próbie
Kraj
„Dwie wieże” jeszcze w grze, choć już bez prokurator Ewy Wrzosek