Ostatnio, jak informuje najnowszy tygodnik "Newsweek", Kamil Durczok coraz częściej udziela się publicznie i społecznie. Zaangażował się m.in. w znalezienie przestępcy, który obciął psu łapy. Komentuje też wydarzenia polityczne w mediach społecznościowych.

Rok temu tygodnik „Wprost" w swoich publikacjach oskarżył szefa „Faktów" TVN o mobbing i molestowanie seksualne. Stacja powołała specjalną komisję, która potwierdziła niektóre zarzuty, a po zakończeniu jej prac TVN rozstał się z dziennikarzem.

Sam Durczok wrócił na rodzinny Śląsk. Przez kilka miesięcy odcinał się od życia publicznego. Wytoczył procesy dziennikarzom i tygodnikowi „Wprost" za pomówienia w których domaga się milionowych odszkodowań.

W październiku po raz pierwszy pojawił się publicznie na V Europejskim Kongresie Małych i Średnich Przedsiębiorstw, gdzie poprowadził jeden z wykładów.

- Dobrze państwa widzieć po przerwie - tymi słowami przywitał się z uczestnikami i dostał gromkie brawa. To na tym kongresie miało dojść do małego zgrzytu, gdy Durczok zapytał byłego wicepremiera Janusza Piechocińskiego, jak mobilizuje ludzi do pracy, a ten się szybko odciął. - Swego czasu pan w redakcji próbował i wiemy, że nie zawsze to wychodzi. Publiczność skwitowała to śmiechem – opowiadał tygodnikowi jeden z katowickich dziennikarzy.

Durczok działa też społecznie. W grudniu był wolontariuszem na „Wigilii dla Samotnych" w katowickim Międzynarodowym Centrum Kongresowym.

Restaurator wspominał, że sam był zdziwiony, kiedy zadzwonił do niego były szef „Faktów" i zapytał, czy czegoś nie potrzebuje, a potem sam szybko załatwił 150 kilogramów śledzi, 400 kilogramów cukierków i 3,5 tysiąca pączków.

Dziennikarz aktywny jest też na portalach społecznościowych. Na Twitterze komentuje aktualne wydarzenia społeczno-politycznych. Pod zdjęciem profilowym, na którym siedzi w ulubionej pozie Franka Underwooda z serialu „House of Cards", przedstawia się krótko: były dziennikarz TVP i TVN. Durczok wstawia po kilka tweetów dziennie: krytykuje powołanie nowej komisji smoleńskiej, pisze o wściekłych na rząd górnikach i prawyborach w USA.

"Newsweek" pisze jednak, że wciąż nie wiadomo, czy Durczok wróci do dziennikarstwa.