Rzeczpospolita: Komu potrzebna jest rewolucja podatkowa?

Jacek Sasin, poseł PiS, przewodniczący sejmowej Komisji Finansów Publicznych: : Obywatelom. Polakom. Od wielu lat trwa dyskusje, z której wynika, że system podatkowy jest niejasny, skomplikowany i niesprawiedliwy. Rząd chce uprościć podatki. Powinny stać się progresywne. Ci zarabiający mniej powinni płacić mniejsze, a ci, którzy zarabiają więcej, powinni być obciążeni większa daniną. To wynika z elementarnego poczucia sprawiedliwości społecznej.

Czyli bogaci mają płacić więcej?

Powinni płacić więcej, bo mają więcej, aby podzielić się z państwem, niż ci, którzy zarabiają dużo mniej. Dzisiaj lepiej zarabiający płacą mniejsze podatki. Ci, którzy zarabiają ponad 120 tys. zł rocznie nie płacą już składek na ZUS. To się musi zmienić.

Żeby zasilić budżet pieniędzmi na 500+ i realizację innych obietnic wyborczych PiS?

Celem reformy podatkowej nie jest wzrost dochodu budżetu państwa. Zasadą jest, żeby budżet nie został uszczuplony. Przy okazji chcemy wyeliminować patologie z rynku pracy i powrócić do zatrudniania pracowników na etat, żeby nie byli zmuszani do zakładania działalności gospodarczej.

Reforma podatkowa stoi w sprzeczności z planem Morawieckiego. Trudno liczyć na wzrost gospodarczy, zwiększając daniny pracodawców i zarabiających najlepiej.

Progresywność systemu podatkowego jest rozwiązaniem powszechnie przyjętym na świecie, poza tymi przypadkami, gdzie dominuje podatek liniowy. Chcę wyraźnie powiedzieć, że dzisiaj rozmawiamy tylko o wizji zmiany podatków. Nie ma jeszcze programu tych zmian. Powstają założenia, o których mówił minister Henryk Kowalczyk.

Dlaczego nowe przepisy powstają bez konsultacji i współpracy kompetentnych partnerów?

Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ

Te założenia muszą zostać najpierw przedyskutowane w łonie rządu i przybrać formę konkretnych propozycji rozwiązań prawnych. Dopiero wtedy odbędą się konsultacje społeczne i debata publiczna. Dyskusja o progach, skali, jednolitym podatku i rozwiązaniu problemów przedsiębiorców jest jeszcze przed nami. Być może musimy twardo zdefiniować, kto jest realnym przedsiębiorcą, kto zatrudnia, daje miejsca pracy, a kto jest tylko przedsiębiorcą z nazwy, dając samozatrudnienie. Musimy na nowo zdefiniować i rozróżnić podatników. Jesteśmy na wstępnym etapie prac, więc za wcześnie mówić o konkretach.

Spróbujmy usystematyzować to, co wiemy. Czy liniowy PIT zniknie z ustawy?

Nie sposób jeszcze tego powiedzieć na 100 proc. Mówimy o ogólnym pomyśle, który dopiero w szczegółach będzie dyskutowany w łonie rządu. Minister Kowalczyk pracuje nad ideą jednolitej daniny, która konsumowałaby wszystkie podatki i składki.

Część członków rządu uważa, że nie należy zwiększać obciążeń dla małych firm. Czy będę musiały płacić większe podatki?

Cały rząd jest za pobudzaniem przedsiębiorczości Polaków. Wymiar daniny będzie uzależniony od wysokości dochodu. Będziemy szukać takich rozwiązań, które nie będą obciążały najmniejszych przedsiębiorstw.

W rządzie przeważa jednak głos, że dochody osób samozatrudniających się należy opodatkować tak samo jak pracowników.

Musimy skończyć z fikcją na rynku pracy, kiedy niektóre osoby rejestrujące jednoosobową działalność gospodarczą traktuje się jak firmy i przedsiębiorców. Te osoby pracują tak jak każdy pracownik zatrudniony na umowę o pracę. Nie będziemy się godzić na obchodzenie tradycyjnej umowy o pracę. Taka działalność powinna zostać opodatkowana.

Na warunkach preferencyjnych?

Za wcześnie mówić o konkretach. Kwestia wypełnienia idei treścią przez rząd to okres najbliższych niedługich tygodni. Pierwsze założenia reformy podatkowej zostaną przedstawione na przełomie roku.

A jak ma wyglądać opodatkowanie emerytów, którzy nie płacą składek na ZUS?

Nie potrafię jeszcze odpowiedzieć na to pytanie. Będą traktowani preferencyjnie. Na pewno nie będą rozliczani w tradycyjny sposób i nie stanie się im krzywda. Poczekajmy na ustalenia Rady Ministrów.

Ile będzie kosztować i ile czasu zajmie dostosowanie systemu administracji podatkowej ZUS i NFZ?

Wejście w życie nowego sytemu przewidziane jest na rok 2018. Mamy cały przyszły rok, po przedstawieniu założeń reformy, żeby przygotować się od strony administracyjnej i prawnej. Koszty nie są jeszcze znane.

Nie przeprowadzono jeszcze oceny skutków regulacji?

Trudno oceniać skutki regulacji, kiedy jej samej jeszcze nie ma.

Czy po wprowadzeniu nowych progów i stawek dojdzie do podwyższenia podatków?

Celem reformy nie jest ich podwyższenie. Jednak jeśli wychodzimy z założenia, że podatki mają być progresywne, to oznacza że ci, którzy zarabiają mniej, będą płacić mniejsze podatki, a ci, którzy zarabiają lepiej, zapłacą troszkę większe podatki.

Na reformie zyskają tylko najubożsi, a straci klasa średnia i najbogatsi?

Nie jesteśmy Janosikami, ale musimy uporządkować sytuację podatkową. Elementem porządkowania musi być też wprowadzenie zasad sprawiedliwości społecznej do systemu podatkowego.

A co z rolnikami? Czy mówiąc o sprawiedliwości społecznej, nie powinno się zmusić ich do płacenia podatku dochodowego.

Rolnicy płacą podatek gruntowy. Nie ma żadnych planów zmian w ich opodatkowaniu.

Dlaczego PiS nie zapowiadał w kampanii wyborczej podwyższenia podatków dla części podatników, a wręcz zaprzeczał, że są takie plany?

Nie sposób szczegółowo przedstawić wszystko w kampanii.

Dlaczego nie mówiliście o likwidacji liniowego PIT?

Nie przesadzajmy z tą likwidacją. Mówiliśmy w kampanii, że będziemy chcieli wyciągać rękę do Polaków gorzej sytuowanych i budować państwo sprawiedliwe.

Nie obawia się pan, że po likwidacji liniowego PIT przedsiębiorcy będą wykorzystywać luki podatkowe, uciekać w szarą strefę lub za granicę?

Zdajemy sobie sprawę z takiego ryzyka. Zaproponujemy rozwiązania prawne, które spowodują, że podatki od dochodów wytworzonych w Polsce będą płacone w Polsce.

Jaki udział w pracach nad reformą podatkową ma minister rozwoju Mateusz Morawiecki?

Nad zmianami pracuje głównie minister Kowalczyk, w porozumieniu z innymi resortami. Bo to przecież nie tylko Ministerstwo Finansów, ale również zdrowia oraz rodziny i polityki społecznej w tej sprawie odgrywa wielką rolę. To będzie wspólny program rządu. Zmiany, wyjdą z KPRM, nie z Ministerstwa Rozwoju.

Wicepremier Morawiecki podobno nie akceptuje wizji zmian podatkowych ministra Kowalczyka?

Nie ma konfliktu między nimi. Nie ma kwestii spornych w wizji rozwoju Polski. Rząd tworzy takie regulacje prawne, żeby pobudzić gospodarkę, a nie obciążać przedsiębiorców. Wicepremier Morawiecki jest główną twarzą tych zmian.

Kiedy spodziewa się pan projektu w Sejmowej Komisji Finansów?

Spodziewam się, że do końca roku powstanie pierwszy projekt zmian podatkowych, który zostanie poddany konsultacjom społecznym. Do komisji wpłynie pewnie w przyszłym roku, w zależności od efektów konsultacji, które mogą zakończyć się zmianami i korektami.

Nie ma pan wrażenia, że rewolucją podatkową PiS wyprowadzi kolejne protestujące grupy społeczne na ulice?

PiS nie ulegnie presji tłumu.

Reforma podatkowa jako ukłon w stronę najuboższych ma zapewnić PiS wygraną w kolejnych wyborach?

Nie kalkulujemy w ten sposób. Obiecywaliśmy w kampanii Polskę sprawiedliwą społecznie. Ktoś powinien się w końcu upomnieć o najuboższych, którzy stanowią największą grupę w społeczeństwie. Będziemy chcieli im ulżyć i stworzyć lepsze warunki życia. Dzisiaj przyśpieszamy z dobrą zmianą.

—rozmawiał Jacek Nizinkiewicz