AP odnotowuje, że policja w Warszawie użyła siły, by usunąć kilkadziesiąt osób próbujących zablokować marsz ONR w Warszawie.

"Protestujący krzyczeli: 'Polska, wolna od faszyzmu' i siedzieli na ulicy czekając na uczestników marszu z Obozu Narodowo-Radykalnego" - pisze AP.

"Grupa, wspierana przez polski nacjonalistyczny rząd, świętowała 83-lecie założenia organizacji. Kilkuset członków (ONR) maszerowało z biało-czerwonymi flagami, wznosząc antyimigracyjne hasła" - czytamy w depeszy.

AP odnotowuje następnie, że policja "zatrzymała i zakuła w kajdanki" część osób protestujących przeciwko marszowi, ponieważ ich demonstracja była nielegalna.

"Nowe prawo regulujące zgromadzenia publiczne zostało wprowadzone przez rządzących konserwatystów z PiS. Policja użyła siły także wobec dziennikarzy relacjonujących wydarzenia, którzy byli popychani, a nawet kopani" - pisze AP.

"Na mocy obowiązującego w Polsce prawa na każdą demonstrację musi być wyrażona zgoda, albo jej uczestnicy muszą liczyć się z sankcjami" - podsumowuje AP.

Policjanci działali skutecznie i zgodnie z prawem, a zastosowane w sobotę w Warszawie środki ograniczyły się do użycia siły fizycznej w zakresie niezbędnym do wyegzekwowania oraz przestrzegania prawa i były w pełni adekwatne do zaistniałej sytuacji - głosiła informacja Komendy Stołecznej Policji, która odniosła się do zarzutów użycia siły wobec protestujących przeciwko marszowi ONR.