26 sierpnia 2017 roku, w wieku 61 lat zmarł Grzegorz Miecugow. Przypominamy tekst z 2010 roku o "Szkle kontaktowym" - programie, który prowadził niemal do ostatnich dni życia.

– To program dla ludzi, którzy politykę chcą mieć podaną w sposób lekki – mówi "Rz" Grzegorz Miecugow, twórca "Szkła kontaktowego". W czwartek twórcy tej satyryczno-politycznej audycji nadawanej przez TVN 24 zdmuchnęli pięć świeczek na torcie podczas urodzinowej imprezy w Warszawie.

Do audycji trafiają zarejestrowane przez kamery wpadki polityków. Można było zobaczyć np. prezesa NBP, który po wejściu na żywo narzeka, że pomylił nazwy instytucji, atak śmiechu Mariusza Kamińskiego z PiS podczas wypowiedzi do kamery czy Grzegorza Schetynę (PO), który sygnał dzwonka telefonicznego "dzień dobry" wziął za powitanie.

Nagrania komentują w studiu dziennikarze i satyrycy. – Wybranie najciekawszych nie jest proste – opowiada Dominika Sekielska, wydawca programu. – Musimy obejrzeć wszystkie konferencje polityków.

– Czasem coś jest mniej zabawne, ale pojawia się, bo uważam, że ludzie powinni o tym wiedzieć. Dla niektórych jesteśmy jedynym źródłem informacji – twierdzi Miecugow.

Politycy nie ze spiżu

Komentatorzy "Szkła" przyznają, że mają niełatwe zadanie. – Zwłaszcza podczas weekendowych wydań, gdy w polityce niewiele się dzieje – mówi "Rz" znana scenarzystka Ilona Łepkowska.

Tomasz Jachimek, kabareciarz, ze "Szkłem" związany od jego powstania, zdradza, że na początku przed programem oglądał nagrania, do których miał się odnieść. – Nie było to dobre, bo na kilka minut przed emisją, nawet w toalecie, wymyślałem, co powiem – wspomina. – Teraz redaktor 15 sekund przed wejściem mówi, o czym będziemy rozmawiać.

Według Jachimka spontaniczny komentarz też ma wady. – Zdarza się wypalić coś głupiego – wyznaje.

Autopromocja
Nowość!

Trzy dostępy do treści rp.pl w ramach jednej prenumeraty

ZAMÓW TERAZ

Politycy narażeni na głupsze lub mądrzejsze komentarze podobno się nie obrażają. – Naprawdę obrażony jest chyba tylko Przemysław Gosiewski – mówi po dłuższym zastanowieniu Miecugow. – Twierdzi nawet, że nigdy "Szkła" nie oglądał. Ale to chyba niemożliwe.

Miecugow dodaje, że rzadko się zdarza, aby po programie politycy wydzwaniali z pretensjami. – Za to gdy widzimy się w Sejmie, żalą się "ale mi wczoraj dokopaliście".

Podobno częściej politycy "Szkło" kokietują i pytają reportera, czy będą w programie, bo to dodatkowa popularność. – Jacek Kurski, Wojciech Olejniczak, Tadeusz Cymański – oni chyba najbardziej lubili występy w "Szkle" – wylicza Maciej Knapik, reporter polityczny TVN 24.

– Potrafię się śmiać z siebie, nie nastawiam się wrogo do tego programu – mówi "Rz" Tadeusz Cymański, europoseł PiS. – Żałuję tylko, że nie jest bardziej bezstronny. "Szkło" jest tendencyjne, antypisowskie i nie głaszcze naszej partii.

Jerzy Wenderlich, poseł SLD: – Cieszę się, gdy moje bon moty są cytowane przez dziennikarzy "Szkła". Politycy w tym programie nie są osobami ze spiżu i to mi się podoba.

Jesteś na antenie

Nie tylko politycy mają głos w "Szkle kontaktowym". Stałym elementem są esemesy i telefony od widzów. Jeśli chodzi o te ostatnie, komentatorzy programu raczej się krzywią.

– W minutę można coś trafnie skomentować, ale jak ktoś kilka razy się upewnia, czy jest na antenie, i opowiada, że przez lata nie mógł się dodzwonić, nie jest to ciekawe – twierdzi Jachimek. Zapewnia, że głosy krytyki wobec programu go nie drażnią. – To podgrzewa atmosferę, gdy ktoś nazywa mnie np. prowincjonalnym satyrykiem – żartuje.

Czy widzowie mają poczucie humoru? – Biorąc pod uwagę telefony, raczej nie, ale esemesy bywają bardzo trafne – ocenia Miecugow. – Pyskówka z udziałem posłanki Beaty Kempy na komisji, a ktoś wysyła krótki esemes: "Biedny pan Kempa".

– Telefoniczny bądź mailowy udział widzów w programie to zupełnie nietelewizyjna formuła. Bardziej radiowa, ale widać potrzeba wygadania się jest w ludziach bardzo silna– mówi Piotr Legutko, analityk mediów.

Dr Łukasz Szurmiński, medioznawca z Uniwersytetu Warszawskiego, zwraca uwagę, że do programu dzwonią głównie widzowie, którzy go lubią.

Jeśli zdarzają się głosy krytyczne, to często zarzucają twórcom "Szkła", że chętniej śmieją się z PiS i braci Kaczyńskich niż z innych partii. Według Miecugowa to niezasłużona krytyka i przyklejanie programowi gęby.

Legutki nie dziwią takie opinie o programie. – Dziś nie wszyscy śmieją się z tego samego, a ta audycja jest przewidywalna – mówi "Rz".

Zdaniem Szurmińskiego popularność programu wynika m.in. z braku konkurencji. – Posucha w ofercie inteligentnej rozrywki około politycznej daje olbrzymi atut. Programów o charakterze satyrycznym jest zdecydowanie za mało – uważa medioznawca.

Tymczasem "Szkło kontaktowe" szykuje się na następne pięć lat. Przed pokrojeniem urodzinowego tortu Grzegorz Miecugow i współautor audycji Tomasz Sianecki zapowiedzieli, że zostają w programie, bo w wyborach prezydenckich nie wystartują.