Wystrzelony w kierunku komety harpun umożliwi nie tylko zacumowanie sondy kosmicznej, ale również pobranie próbek z powierzchni.
– Wykorzystanie tej techniki pozwoli pobierać materiał do analizy nawet z miejsc niedostępnych dla automatycznych sond – uważa Joseph Nuth z NASA Goddard Space Flight Center.
Ten pomysł jako pierwsza wykorzystała Europejska Agencja Kosmiczna ESA. Sonda Rosetta, wystrzelona w 2004 roku, ma za trzy lata dotrzeć do komety 67P/Czuriumow-Gierasimienko. Jej lądownik Philae wystrzeli w kierunku komety harpuny pełniące rolę kotwic.
NASA chce rozwinąć ten pomysł – harpuny będą zawierać próbniki pozwalające przy okazji pobrać materiał spod powierzchni obiektu.
– Jeżeli już mamy wykorzystać harpun, to niech przynajmniej przyda się to nauce – mówi Nuth.
Dotąd sondy zbierały próbki z komet, przelatując obok nich i łowiąc drobne cząsteczki pyłu. Tak było m.in. z wystrzeloną przez NASA sondą Stardust. Misja Deep Impact wykorzystała zaś pocisk wystrzelony w kierunku komety. Sonda rejestrowała informacje o podniesionym w ten sposób pyle.
Amerykanie pracują nad konstrukcją kosmicznego harpuna w ośrodku NASA w Greenbelt w Marylandzie. Jego budowa nie jest łatwa – inżynierowie muszą wziąć pod uwagę możliwe rodzaju gruntu – od miękkiego, pyłowego podłoża po twarde – skalno-lodowe.
– Nie jesteśmy pewni, co napotkamy na powierzchni komety. Może to być pył, ale też lód wymieszany z drobnymi kamykami, a nawet lita skała – mówi Donald Wegel, szef zespołu inżynierów konstruujących harpun i urządzenie do jego wystrzeliwania. – Najprawdopodobniej będzie to obszar o zróżnicowanej budowie, dlatego potrzebujemy uniwersalnego ostrza.
Na razie Amerykanie zbudowali wyrzutnię z dwóch sprężyn z zawieszenia samochodu. Bełt ma ponad 1,8 m długości. W założeniu ma pokonać w kosmosie co najmniej 1,6 km.
