W sobotę w Górskim Karabachu, w którym od 27 września trwają najintensywniejsze walki od 1994 roku, gdy zamieszkiwana przez etnicznych Ormian enklawa w Azerbejdżanie stała się de facto niezależna od władz Baku, weszło w życie zawieszenie broni.

Zawieszenie broni wynegocjowane w czasie rozmów w Moskwie miało umożliwić obu stronom wymianę więźniów i odzyskanie ciał poległych żołnierzy.

W niedzielę Azerbejdżan zbombardował jednak pozycje ormiańskiego pułku - co miało być odpowiedzią na atak rakietowy przeprowadzony przez Ormian na budynek cywilny.

Armenia zaprzecza, jakoby dokonała takiego ataku.

W poniedziałek resort obrony Azerbejdżanu poinformował, że siły ormiańskie regularnie atakują pozycje azerskiej armii w rejonie Górskiego Karabachu i ostrzeliwują miasta Terter i Agdam znajdujące się na terytorium Azerbejdżanu.

Z kolei władze Górskiego Karabachu twierdzą, że ich siły doznają strat ze strony sił azerskich prowadzących zakrojone na dużą skalę operacje wojskowe na terenie enklawy, w rejonie Hadrut.

Bliskim sojusznikiem Azerbejdżanu jest Turcja, z kolei Armenię łączy sojusz obronny z Rosją co budzi obawy o możliwość wybuchu na Kaukazie większego, międzynarodowego konfliktu.