Z tego artykułu dowiesz się:

  • W jaki sposób wojna weszła w nową fazę wzajemnego niszczenia infrastruktury na głębokich tyłach.
  • Jakie skutki dla rosyjskiej gospodarki niosą ukraińskie ataki na rafinerie i huby logistyczne.
  • Dlaczego technologiczny wyścig zbrojeń stanowi kluczowe wyzwanie dla ukraińskiej obrony powietrznej.
  • Jaki jest strategiczny cel podnoszenia kosztów wojny i jak nowa taktyka wpływa na ludność cywilną.

– Widzimy, że Rosja ma absolutną przewagę w rakietach balistycznych. (…) Rosja może teraz zakładać, że Ukraina nie ma wystarczającej liczby kompleksów Patriot i innych środków obrony przeciwlotniczej – uważa niemiecki dziennikarz i analityk Julian Roepke.

Niemiec mówił o przyszłości walk na samym froncie, ale podobnie jest przy atakach na dalekie tyły. Na przełomie czerwca i lipca zmniejszyła się liczba rosyjskich ataków na ukraińskie miasta dokonywanych dronami. Za to znacznie wzrosła liczba uderzeń rakietowych. Pociski rakietowe mają znacznie większe głowice bojowe, ich uderzenia powodują duże straty wśród ludności cywilnej.

Ukraińska ofensywa powietrzna odbiera Rosjanom paliwo i zboże

Biuro Wysokiego Komisarza ONZ ds. praw człowieka poinformowało, że w ciągu pierwszych sześciu miesięcy 2026 r. liczba ofiar cywilnych w Ukrainie wzrosła o ponad jedną trzecią – w porównaniu z poprzednim rokiem. – Ten wzrost warunkowany jest dwoma czynnikami. Pierwszy to uderzenia rakietami balistycznymi dużego zasięgu i dronami, drugi – dronami małego zasięgu i „kierowanymi bombami” lotniczymi – wyjaśniała szefowa misji Wysokiego Komisarza w Kijowie Danielle Bell.

– W tych wszystkich atakach zazwyczaj znacznie mniej ginie cywilnych Rosjan niż cywilnych Ukraińców od rosyjskich ataków – sądzi jeden z niezależnych rosyjskich analityków. Ukraina od marca prowadzi ogromną kampanię powietrzną przeciw rosyjskim dalekim tyłom. Według niepełnych danych od początku roku Rosjanom udało się zestrzelić 64 tys. ukraińskich dronów, z tego ponad połowę w maju i czerwcu. Kreml nie informuje, ile aparatów doleciało do celu, ale po liczbie zestrzeleń widać skalę ukraińskiej ofensywy. Jak i zdolności przemysłu nad Dnieprem, co noc atakowanego przez Rosjan.

Czytaj więcej

Rosja płonie po nocnych atakach Ukrainy. Lotnisko w Petersburgu wstrzymało działanie

Celami ukraińskich ataków są obiekty wojskowe i przemysłowe. – Ale one zazwyczaj znajdują się w granicach miast i takie uderzenia nieuchronnie powodują straty wśród ludności cywilnej – mówi rosyjski analityk. Seria uderzeń w rosyjską infrastrukturę naftową (rafinerie, stacje przepompowe rurociągów etc.) doprowadziła do załamania się rynku paliwowego w Rosji. W rezultacie na początku lipca produkcja benzyny spadła o 35 proc., w 80 z 89 regionów kraju wprowadzono racjonowanie paliw.

Obecnie również dotyczy to oleju napędowego, co mocno już wpływa na zbiór zbóż. „Sytuacja w obwodzie samarskim: zboża dojrzały, ale nikt ich nie zbiera. W innych regionach też są takie problemy. Nie ma paliwa, a państwo nie wspiera rolników” – piszą Rosjanie w sieciach społecznościowych.

Tysiące biznesmenów traci środki do życia. „Putinowi jest obojętne”

Jednak od około tygodnia ukraińskie uderzenia zostały skierowane na inne cele. Trafiono największe w Rosji zakłady hutnicze – kombinat Nowolipiecki, położony ok. 400 km na południe od Moskwy. Ale drony sięgają już do syberyjskiego Omska, leżącego 2,5 tys. km od Ukrainy.

Najważniejszymi jednak obiektami były cztery huby logistyczne rosyjskiej firmy Wildberries, największego rosyjskiego sprzedawcy internetowego. Straty – przede wszystkim średnich i drobnych biznesmenów, korzystających z nich – mogą sięgać równowartości 10 mld złotych. Uderzenia okazały się bardzo dotkliwe również politycznie. Wildberries nie chce płacić za zniszczony towar, poszkodowani masowo domagają się ingerencji państwa, a urzędnicy wymigują się, jak mogą.

– To nie są próby „rozwalenia Rosji”, ale sposób, by podnieść Kremlowi cenę przedłużania wojny. Dopóki rosyjska armia bez poważnych przeszkód dostaje paliwa, amunicję i ekwipunek, dopóty Moskwa wciąż ma motywację, by prowadzić wojnę na wyniszczenie. (…) Im więcej Kreml kosztuje każdy kolejny miesiąc wojny, tym większe prawdopodobieństwo, że Rosja zostanie zmuszona do zmiany polityki – wyjaśnia jeden z ukraińskich ekspertów ekonomicznych.

Czytaj więcej

Rosyjskie elity wysyłają sygnał Zachodowi. Chcą resetu

– Putinowi jest obojętne, co się stanie z tysiącami biznesmenów, którzy handlowali poprzez Wildberries – podsumowała jednak wpływ tych uderzeń na Kreml dziennikarka rosyjskiej opozycyjnej telewizji Dożd Nadieżda Mietalnikowa.

„Wojna miast” trwa, Kreml udoskonala swą broń

Rosja z kolei w ciągu ostatnich dni trafiła m.in. kijowskie zakłady Kijów-71, produkujące m.in. drony zwiadowcze. Tym razem Ukraińcom było to obojętne, ponieważ ich wojskowa produkcja jest bardzo rozśrodkowana i dlatego trudna do całkowitego wyeliminowania. Ale uderzenie na przykład 40 rakiet balistycznych w Kijów w nocy z 18 na 19 lipca spowodowało ogromne straty w samym mieście.

Brak pocisków do systemów Patriot sprawia, że Ukraina nie jest w stanie obronić się przed takimi atakami. Rosyjskie drony Gerań (modyfikacje irańskich Szahedów) nauczono się jednak zwalczać całą gamą antydronów.

– Pół roku cieszyliśmy się tym „dronopadem” (udanymi zestrzeleniami rosyjskich aparatów – red.). I nagle jest po wszystkim. Zwyczajne Szahedy prawie znikły. Teraz latają takie, co mają silniki odrzutowe i wszystkie nasze antydrony są bezużyteczne (nowe rosyjskie aparaty osiągają prędkość dwukrotnie większą niż ukraińskie pociski do ich zwalczania – red.). Wyścig technologii nie zatrzymuje się ani na chwilę – opisał sytuację ostatnich dni jeden z ukraińskich wojskowych.

Teraz cieszą się Rosjanie, którzy mogą odbudować swoje zapasy rakiet, a tylko w ciągu kilkunastu dni lipca zużyli 2/3 produkcji hipersonicznych rakiet Cyrkon. Znów Geranie przejmą rolę najważniejszych w nieustających atakach na ukraińskie miasta, próbując zrównoważyć ukraińskie uderzenia w głąb Rosji.

– Taka „wojna miast” raz już miała miejsce. To było w latach 1984-1988, w czasie wojny Iranu z Irakiem. Nie mogąc wygrać na froncie, Irak zapoczątkował masowe naloty na irańskie miasta i szybko otrzymał irańską odpowiedź. W końcu to jednak Iran zgodził się na zawieszenie broni – przypomina ukraiński wojskowy.