Według szczegółowych danych, zebranych i opublikowanych we wtorek przez BBC, wśród poległych cudzoziemców było m.in. 2304 obywateli Korei Północnej, 229 Uzbekistanu, 199 Tadżykistanu, 189 Gruzji, 108 Azerbejdżanu, 99 Białorusi oraz 72 Nepalu.

Jak przekazał portalowi BBC wysoki rangą urzędnik NATO podczas szczytu w Ankarze, który odbył się w dniach 7–8 lipca, w szeregach rosyjskiej armii walczy obecnie około 24 tys. najemników z 44 państw. Według szacunków Sojuszu Północnoatlantyckiego większość z nich pochodzi z krajów afrykańskich.

Czytaj więcej

Ukraiński F-16 po raz pierwszy zestrzelił rosyjski myśliwiec

Najemnicy w armii Rosji. NATO szacuje, że walczą tam obywatele 44 państw

Wśród zagranicznych rekrutów znajdują się więźniowie zwerbowani w rosyjskich zakładach karnych, migranci zmuszeni lub oszukani do podpisania kontraktów, ochotnicy skuszeni wysokimi zarobkami, a także regularni żołnierze Korei Północnej wysłani do Rosji na mocy porozumienia zawartego w 2024 r. między Moskwą a Pjongjangiem.

W połowie 2022 roku rosyjskie władze zaczęły oferować więźniom, w tym cudzoziemcom, możliwość przedterminowego zwolnienia w zamian za udział w działaniach wojennych. Początkowo rekrutację prowadziła Grupa Wagnera, a później zadanie to przejęło rosyjskie Ministerstwo Obrony.

Strategia ta była skierowana przede wszystkim do obywateli byłych republik radzieckich, zwłaszcza państw Azji Środkowej. Jak wynika z ustaleń BBC, ponad połowa obywateli Uzbekistanu i Tadżykistanu, którzy zginęli na wojnie, trafiła na front bezpośrednio z rosyjskich więzień.

Czytaj więcej

Zełenski mianował nowego naczelnego dowódcę armii. Kim jest Mychajło Drapaty?

Rosja rekrutowała więźniów do wojny. BBC ujawnia, kto najczęściej trafiał na front

Jak przekazało BBC w 2024 roku władze Rosji znacząco podniosły opłaty za wstąpienie do wojska. Wysokość wynagrodzenia zależy od regionu, jednak osoby podpisujące kontrakt w Moskwie mogą liczyć na jednorazową premię w wysokości 30 tys. dolarów, miesięczne wynagrodzenie wynoszące około 3,5 tys. dolarów, a także premie sięgające nawet 72 tys. dolarów.

Według ustaleń brytyjskiego portalu w 2024 r. Rosja rozpoczęła rekrutowanie najemników z bardziej odległych państw, takich jak Kuba, Nepal, Indie, Sri Lanka czy Jemen. Część ochotników świadomie wstępowała do armii, jednak inni twierdzili, że przyjechali do Rosji z zamiarem podjęcia studiów lub pracy w budownictwie bądź sektorze ochrony. Po przybyciu byli kierowani na szkolenie wojskowe, a następnie wysyłani na front - napisał BBC.

Czytaj więcej

Zełenski próbował zatrzymać Fedorowa. Ukraińskie media ujawniają kulisy rozmów

Kuba, Nepal, Indie i Jemen. Rosja rozszerzyła rekrutację najemników na kolejne kraje

Mimo szeroko zakrojonej kampanii rekrutacyjnej cudzoziemcy nadal stanowią niewielki odsetek wszystkich poległych po stronie rosyjskiej. Według ustaleń BBC nawet uwzględniając żołnierzy z Korei Północnej, odpowiadają oni za mniej niż 2 proc. spośród ponad 233 tys. ofiar śmiertelnych.

W kwietniu hiszpański dziennik „El Pais” poinformował, że Kuba i Kolumbia stały się głównymi ośrodkami rekrutacji najemników do rosyjskiej armii w Ameryce Łacińskiej. Według gazety, zagraniczni rekruci przeżywają na froncie średnio 150 dni. Z kolei peruwiański portal RPP podał wówczas, że również obywatele Peru byli werbowani pod pretekstem pracy jako ochroniarze lub kucharze, z obietnicą wynagrodzenia w wysokości 20 tys. dolarów. Po przybyciu do Rosji odbierano im jednak paszporty i telefony.