W rejonie miasta Manbidż (muhafaza Aleppo) starli się ze sobą bojownicy wspieranej przez Turcję Syryjskiej Armii Narodowej (SNA) oraz złożonych głównie z kurdyjskich milicji, Powszechnych Jednostek Ochrony (YPG), Syryjskich Sił Demokratycznych (SDF).

Kurdowie w Syrii

Kurdowie w Syrii

Foto: PAP

Tureckie lotnictwo atakuje Kurdów z powietrza

Syryjską Armię Narodową wspierało z powietrza tureckie lotnictwo – podaje Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka (z siedzibą w Wielkiej Brytanii). Walki miały trwać kilka godzin i toczyć się poza miastem Manbidż.

Czytaj więcej

Szefowie MSZ Francji i Niemiec udali się do Damaszku. "Nowy polityczny początek"

Większość ofiar mają stanowić bojownicy Syryjskiej Armii Narodowej.

W Syrii na początku grudnia doszło do upadku reżimu Baszara Asada i przejęcia władzy w Damaszku przez siły skupione wokół islamistycznej organizacji Hajat Tahrir asz-Szam (HTS). Nadal jednak północno-wschodnią część kraju kontrolują Syryjskie Siły Demokratyczne (SDF), kurdyjska organizacja zbrojna, sojusznik USA w walce z tzw. Państwem Islamskim.

„Wall Street Journal” spodziewał się tureckiej ofensywy przeciw Kurdom w Syrii

Turcy uważają YPG współtworzące SDF za zbrojne ramię Partii Pracujących Kurdystanu (PKK), organizacji separatystycznej, która w Turcji uważana jest za organizację terrorystyczną.

Już po upadku reżimu Asada pojawiły się doniesienia, że Turcja może rozpocząć w Syrii kolejną operację zbrojną przeciw Kurdom. Turcy mieli nawet gromadzić siły w rejonie miasta Kobanê

„Wall Street Journal” pisał, że ta koncentracja wzbudza obawę, iż Ankara rozpocznie kolejną operację wojskową na terytoriach, które w Syrii kontrolują Kurdowie.

Ilham Ahmed, przedstawiciel kurdyjskiej administracji w Syrii, skierował nawet pismo do amerykańskiego prezydenta-elekta Donalda Trumpa, by ten wywarł presję na Erdogana i powstrzymał go przed planowaną operacją - podawał „WSJ”.