Hamas zrezygnował wprawdzie z formalnego udziału w rozmowach, co samo w sobie nie przekreśla szans na porozumienie, gdyż w stolicy Kataru na stale przebywa jeden z negocjatorów Hamasu i będzie mógł być informowany przez pośredników, dyplomatów z Kataru oraz Egiptu.
Tak widzą to Amerykanie, dokładający nieziemskich starań z nadzieją deeskalacji napięcia w regionie.
Czy wybuchnie wielki konflikt na Bliskim Wschodzie z udziałem Iranu
Stawką tych negocjacji nie jest już wyłącznie dalszy przebieg wojny w Gazie, lecz zbrojna konfrontacja pomiędzy Iranem i libańskim Hezbollahem a Izraelem, w odwecie za zamachy na lidera Hamasu w Teheranie oraz głównego dowódcy Hezbollahu w Bejrucie.
Czytaj więcej
Amerykanie liczą nadal na skuteczność swej dyplomacji oraz demonstracje swej potęgi militarnej w regionie Bliskiego Wschodu.
Teheran zasygnalizował już, że wstrzyma się z odwetem wobec państwa żydowskiego, jeżeli uda się osiągnąć porozumienie pomiędzy Hamasem i Izraelem o zakończeniu działań wojennych i zaprzestaniu masakry ludności cywilnej. Biały Dom traktuje takie sygnały z ostrożnością.
Cały plan porozumienia ogłosił pod koniec maja tego roku prezydent Joe Biden z inicjatywy Izraela. Jednak w trakcie wcześniejszych negocjacji premier Beniamin Netanjahu zaostrzał warunki, mimo iż Hamas był gotów do rezygnacji z pierwotnego żądania trwałego rozejmu, godząc się na czasowe przerwanie ognia w pierwszym etapie realizacji porozumienia.
Dylemat Beniamina Netanjahu. Premier Izraela forsował tezę „całkowitego zwycięstwa” nad Hamasem
Premier Izraela forsował tezę „całkowitego zwycięstwa” nad Hamasem, za co był krytykowany w Izraelu przez liczne środowiska, także przez ministra obrony Joawa Galanta. Zirytował również Joe Bidena. – Przestań wciskać mi bzdury – miał powiedzieć prezydent do Netanjahu w czasie jednej z niedawnych rozmów telefonicznych. Wydaje się, że premier zmienił obecnie zdanie, wysyłając negocjatorów do Dauhy.
Czytaj więcej
Najostrzej niezadowolenie amerykańskich demokratów z polityki izraelskiego premiera wyraził ich lider w Senacie, domagając się rozpisania w Izraelu...
– Jest to nie tylko wynik presji wywieranej przez Amerykanów. Prawdopodobnie uznał, iż nie ma innej drogi do uwolnienia zakładników, jak tylko w wyniku porozumienia z Hamasem. Z drugiej strony pozwoliłoby to uniknąć odwetu Iranu o trudnych do przewidzenie konsekwencjach dla Izraela – mówi „Rzeczpospolitej” Awi Scharf z krytycznego wobec premiera liberalnego dziennika „Haarec”.
Przypomina, że zdecydowanie przeciwko jakiemukolwiek porozumieniu z Hamasem są dwaj skrajnie prawicowi ministrowie – bezpieczeństwa narodowego Itamar Ben Gewir i finansów Bacalel Smotricz, których ugrupowania zapewniają premierowi Netanjahu większość rządową.
Do porozumienia między Izralem a Hamasem jest daleko
Obaj grożą wyjściem z koalicji rządowej, co oznaczałoby upadek rządu i nowe wybory. –Niewykluczone, że Netanjahu bierze pod uwagę nowe wybory w chwili, gdy zakładnicy będą już w Izraelu, co pozwoli mu liczyć na sukces wyborczy i zachowanie stanowiska premiera – tłumaczy Awi Scharf. Tym bardziej że od pewnego czasu notowania Netanjahu wykazują pewną poprawę.
– Zgoda Netanjahu na wysłanie izraelskiej delegacji do Dauhy nie oznacza, że porozumienie jest w zasięgu ręki. Można przypuszczać, że Netanjahu będzie się starał opóźniać rozmowy, jak tylko się da, licząc na korzystny rozwój sytuacji – mówi „Rzeczpospolitej” Hugh Lovatt, ekspert ds. Bliskiego Wschodu z European Council on Foreign Relations.
Jest też przekonany, że ewentualne porozumienie wyposaży irańskie władze w argument, iż zapowiadany odwet na Izraelu nie jest konieczny. Tym bardziej, jeżeli na podstawie porozumienia uwolnionych miałoby zostać z izraelskich więzień wielu Palestyńczyków, także tych odsiadujących dożywotnie wyroki.
Czytaj więcej
Libańska gazeta "Al-Jumhuriya", a także media izraelskie, powołujące się na media libańskie podają, że Hezbollah ewakuował swoje stanowiska dowodze...
Mieliby zostać zwalniani stopniowo w pierwszej fazie porozumienia obejmującej także uwalnianie uprowadzonych z Izraela zakładników. W rękach Hamasu jest ich jeszcze 115, lecz jak się ocenia, ponad 30 z nich już nie żyje. Mechanizm wymiany został już w zasadzie uzgodniony i za jednego izraelskiego zakładnika miałoby zostać zwolnionych 50 palestyńskich więźniów.
Wojna w Strefie Gazy. Jakie warunki stawia Izrael
Problem jest też z nowymi warunkami, jakie stawia Izrael. Jak donosi „Times of Israel”, prawdopodobne nowe propozycje dotyczą wprowadzenia systemu inspekcji w celu uniemożliwiania przedostania się bojownikom Hamasu z południa Strefy Gazy na północ. Izrael miałby także zażądać listy wszystkich żyjących zakładników.
Kolejnym warunkiem ma być żądanie utrzymywania wojsk w pasie granicznym Strefy Gazy z Egiptem. Miałoby to uniemożliwić dostarczanie Hamasowi broni. To tylko część problemów do rozwiązania.
Ze strony Izraela w Dausze zajmą się nimi szef Mosadu Dawid Barnea, a także szef Szin Bet, służby bezpieczeństwa wewnętrznego Ronen Bar. Ze strony amerykańskiej zapowiadano udział dyrektora CIA Williama Burnsa.