Zdjęcia opublikowane w Internecie i przeanalizowane przez The Associated Press przedstawiają MQ-9 leżącego na jałowej pustyni, z oddzielonym ogonem. Wyglądało na to, że co najmniej jeden właz drona został otwarty po wylądowaniu, chociaż dron pozostał w zasadzie nienaruszony, bez wyraźnych uszkodzeń spowodowanych wybuchem. Jedno zdjęcie zawierało środową datę. Co ciekawe, dron nie miał na sobie żadnych oznaczeń.
Trzecie zestrzelenie drona w Jemenie w tym miesiącu
Centralne Dowództwo Wojskowe Stanów Zjednoczonych przyznało, że widziało „raporty” o zestrzeleniu samolotu w pustynnym regionie w centralnej prowincji Marib w Jemenie. Oznaczałoby to trzecie takie zdarzenie tylko w tym miesiącu.
Władze w Marib, które pozostaje w rękach sojuszników rządu Jemenu na wygnaniu, nie od razu potwierdziły obecność drona. Podobnie było w przypadku Huti, którzy podczas wojny zestrzelili już drony MQ-9.
Od czasu wybuchu wojny Stany Zjednoczone straciły na rzecz rebeliantów co najmniej pięć dronów
Od czasu wybuchu wojny domowej w Jemenie w 2014 r., kiedy Huti zajęli większość północy kraju i jego stolicę, Sanę, Stany Zjednoczone straciły na rzecz rebeliantów co najmniej pięć dronów. Tylko w tym miesiącu miały miejsce dwa inne podejrzane zestrzelenia Reaperów, których amerykańskie wojsko nie potwierdziło.
Huti nasilili ataki na statki na Morzu Czerwonym i Zatoce Adeńskiej
Reapery kosztują około 30 milionów dolarów za sztukę. Potrafią latać na wysokościach do 50 000 stóp (około 15 000 metrów), a długość lotu bez ładowania sięga 24 godzin.
Czytaj więcej
W środę nad ranem amerykańska armia przeprowadziła kolejne uderzenie na cele w Jemenie.
W ostatnich miesiącach Huti nasilili ataki na statki na Morzu Czerwonym i Zatoce Adeńskiej, żądając od Izraela zakończenia wojny w Gazie. Według USA od listopada Huti przeprowadzili ponad 50 ataków na żeglugę, przejęli jeden statek i zatopili drugi.