Czytaj więcej
24 lutego 2022 roku Rosja rozpoczęła pełnowymiarową inwazję na Ukrainę. Szefowie MSZ państw UE mają w poniedziałek omawiać w Brukseli 14. pakiet sa...
Problemem, który sprawia, że UE nie była w stanie wywiązać się ze zobowiązania wobec Ukrainy, jakim było dostarczenie jej miliona pocisków artyleryjskich do marca 2024 roku, jest deficyt materiałów wybuchowych — czytamy w brytyjskim tygodniku.
Unia Europejska chce produkować miliony sztuk amunicji, ale brakuje jej materiałów wybuchowych. Dlaczego?
15 marca UE zdecydowała się przeznaczyć 500 mln euro na przyspieszenie produkcji amunicji. 3/4 tych środków, jak zauważa „The Economist”, czyli ok. 372 mln euro, ma trafić do producentów materiałów wybuchowych.
Europa, by produkować 2 mln pocisków rocznie do końca 2025 roku, potrzebuje dużych ilości materiałów wybuchowych — takich jak trotyl, oktogen (HMX) czy heksogen (RDX). Pocisk artyleryjski zawiera 10,8 kg materiału wybuchowego, a pociski rakietowe potrzebują go jeszcze więcej — np. głowica odłamkowo-burząca pocisku precyzyjnego powietrze-ziemia Storm Shadow waży ok. 450 kg — czytamy w „The Economist”. Problem w tym, że producenci materiałów wybuchowych w Europie nie są pewni, czy produkcję można szybko zintensyfikować.
Czytaj więcej
Ukraina próbuje doprowadzić do „szczytu pokoju”. Moskwa przeszkadza, jak może, spotkaniu, na które jej nie zaproszono, i szykuje kolejny atak na fr...
„The Economist” zwraca uwagę, że po zakończeniu zimnej wojny popyt na broń zaczął spadać, a wielu producentów materiałów wybuchowych w Europie ograniczyło działalność lub wręcz zamknęło swoje fabryki. W Wielkiej Brytanii ostatnia fabryka produkująca materiały wybuchowe została zamknięta w 2008 roku — pisze „The Economist”. Brytyjski dziennik zwraca uwagę, że ostatni duży europejski producent trotylu znajduje się w Polsce (chodzi o zakłady Nitro-Chem). „Wszędzie indziej wiele państwowych fabryk zostało albo sprywatyzowanych albo ich działalność zawieszono. ”Od dekad produkcja była dostosowywana do potrzeb czasu pokoju, a nie do produkcji na skalę przemysłową" - mówi prof. Johann Höcherl z Uniwersytetu Bundeswehry. W efekcie - jak zauważa "The Economist" - w łańcuchu dostaw pozostaje niewiele rezerw, by zaspokoić rosnący popyt.
Tak wyglądała sytuacja na froncie w 823. dniu wojny
Na zwiększenie produkcji materiałów wybuchowych potrzeba czasu
Zachęcone dotacjami z UE firmy przeznaczają środki na zwiększenie możliwości produkcyjnych. Ale — jak pisze „The Economist” - zbudowanie fabryki materiałów wybuchowych od podstaw zajmuje od trzech do siedmiu lat. Rheinmetall, niemiecka firma produkująca amunicję, buduje zakład produkcji materiałów wybuchowych na Węgrzech, ale produkcja ma się tam rozpocząć dopiero w 2027 roku. Ponadto regulacje związane z bezpieczeństwem i ochroną środowiska mogą ograniczyć zwiększenie możliwości produkcyjnych - mówi Christian Mölling z think tanku German Council on Foreign Relations.
Producenci materiałów wybuchowych borykają się też z problemem, jakim jest deficyt wykwalifikowanych pracowników: starzejący się inżynierowie przechodzą na emeryturę a niewielu młodych ludzi kształci się, by ich zastąpić. Ponadto branża musi konkurować z producentami nawozów o dostawy kwasu azotowego, niezbędnego do wytworzenia nitrocelulozy, podstawowego surowca niezbędnego do produkcji materiałów wybuchowych.
W obliczu tych trudności część dostawców amunicji szuka materiałów wybuchowych poza Europą. Ich deficyt częściowo mają pokryć producenci z Indii i Japonii. Niektórzy obawiają się jednak, że materiały wybuchowe spoza Europy są gorszej jakości.
Tymczasem, wobec braku dostaw uzbrojenia z USA dla Ukrainy na początku roku, rosyjska armia osiągnęła przewagę nad ukraińską w amunicji artyleryjskiej do tego stopnia, że na 10 wystrzelonych przez Rosjan pocisków Ukraińcy mogli odpowiadać jednym. W efekcie ukraińska armia musiała wycofać się m.in. z Awdijiwki.