Czytaj więcej
24 lutego 2022 roku Rosja rozpoczęła pełnowymiarową inwazję na Ukrainę.
Generał Mark Milley, przewodniczący Kolegium Połączonych Szefów Sztabów, komentując ukraińską kontrofensywę stwierdził ostatnio (w wywiadzie dla BBC), że Ukraińcy „nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa” i że mają „około 30 do 45 dni pogody umożliwiającej walkę”.
Nie tłumaczył co będzie później, ale sprawa jest oczywista. Na przełomie października i listopada, jak co roku, na południu Ukrainy (a tam siły Kijowa koncentrują swoją największą uwagę) robi się co raz bardziej deszczowo. Ukraina słynie z najlepszych gleb na świecie i właśnie w tamtej części kraju znajdują się najwyższej jakości czarnoziemy. A to oznacza, że ukraińskie czołgi i ciężarówki muszą zdążyć dojechać do celu zanim zacznie padać i deszcz rozmyje polne drogi. Innych dróg tam nie ma. Dokąd zdąży dojechać ukraińska armia?
Rosjanie intensywnie przerzucają w ostatnim czasie dodatkowych żołnierzy i ciężki sprzęt do miejscowości Tokmak (przed wojną mieszkało tam nieco ponad 30 tys. ludzi) w obwodzie zaporoskim. A to oznacza, że miasto może być jednym z najważniejszych punktów na mapie kontrofensywy Ukrainy.
Czytaj więcej
Ukraiński dowódca wyszkolony przez amerykańskich, brytyjskich i polskich żołnierzy powiedział "Financial Times", że jeśli zastosowałby się dokładni...
Z najnowszych komunikatów ukraińskich sił zbrojnych wynika, że obecnie walki trwają w rejonie miejscowości Robotyne, czyli nieco ponad 20 kilometrów w linii prostej na północ od Tokmaku. Nawet jeżeli Ukraińcom uda się przedrzeć się przez pola minowe i rosyjskie fortyfikacje obronne, nie od razu dotrą do ważnego dla obu stron miasta. Muszą osłaniać jednostki szturmowe, by uniknąć okrążenia, zaopatrzyć je w paliwo, amunicje, jedzenie. Zrobić przerwę i dopiero później rozważyć kolejne działania ofensywne. Mało prawdopodobne, by ukraińska armia powtórzyła błąd Rosji, która przez dziesięć miesięcy toczyła walki o niewiele większy Bachmut w obwodzie donieckim.
Ukraińska kontrofensywa: Rosjanie przygotowani do obrony Tokmaku
Szturm Tokmaku byłby ryzykowny dla ukraińskich sił, Rosjanie przez półtora roku okupacji zdążyli dobrze się przygotować do obrony. W mieście pojawia się co raz więcej fortyfikacji obronnych, punktów kontrolnych, zapór przeciwpancernych. Ukraińcom opłacałaby się raczej powtórka z „chersońskiego scenariusza”. Gdyby przy pomocy artylerii odcięli znajdujące się w mieście rosyjskie siły od zaopatrzenia z południa, mogliby zmusić Rosjan do wycofania się. Dokonać tego będzie trudniej niż w Chersoniu, w którym rosyjskie jednostki miały świadomość, że od reszty sił oddziela ich Dniepr. W tym przypadku Ukraińcom mogłyby pomoc kiepskie warunki atmosferyczne, które uniemożliwiałyby dostarczenie tam rosyjskich posiłków drogami polnymi. A to z kolei oznaczałoby, że Kijów musiałby czekać na poprawę pogody, by zmierzyć się z kolejnymi liniami obrony Rosjan.
Czytaj więcej
Przywódca Korei Północnej Kim Dzong Un przyglądał się w sobotę rosyjskim bombowcom strategicznym zdolnym do przenoszenia ładunków nuklearnych i hip...
W Kijowie raportują o kolejnych posunięciach ukraińskiej armii w obwodzie donieckim i Rosjanie wiedzą, że nie mogą osłabić tamtej linii frontu. Muszą uważać i trzymać tam znaczące siły, ale to nie Donieck jest celem ukraińskiej ofensywy na tym etapie wojny. Gdyby Ukraińcom udało opanować okolice Tokmaku, w zasięgu ukraińskiej artylerii znałby się Melitopol, przez który przebiega najważniejszy szlak komunikacyjny łączący okupowany Krym z okupowaną częścią Donbasu i dalej z Rosją. Produkowanych na Zachodzie pocisków dalekiego, o które ciągle walczy Kijów, ukraińska armia nie ma zbyt wiele. Pociski te mają ważniejsze cele leżące w głębi okupowanych terenów niżeli np. przejeżdżająca z Bierdiańska do Melitopola ciężarówka wojskowa. Ale jeżeli sięgnie tam (z Tokmaku do Melitopola około 50 km w linii prostej) artyleria krótkiego zasięgu, pociski które produkowane są nad Dnieprem, rosyjskie siły znajdą się w bardzo trudnej sytuacji. W Kijowie żaden szanujący się ekspert już nie odważy się mówić o perspektywach czasowych kontrofensywy. Zbyt dużo może się zmienić po drodze. Władimir Putin może ogłosić koleją falę mobilizacji i wysłać na Ukrainę np. 150-300 tys. nieprzygotowanych, ale uzbrojonych żołnierzy. A rosyjskie fabryki zbrojeniowe pracujące na trzy zmiany i wyprodukują kolejne tysiąca sztuk amunicji. Rosja ma większe możliwości mobilizacyjne niż Ukraina i znacznie niżej wycenia ludzkie życie. Wojna trwa już już niemal 19 miesięcy. Ukraińcy nie mają złudzeń, nastawiają się na maraton, nie sprint. I liczą, że cały cywilizowany świat będzie razem z nimi biegł do mety.