Czytaj więcej

Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 527

Według informacji wywiadowczych, w rafinerii ropy naftowej w Mozyrzu planowana jest prowokacja w formie ataku terrorystycznego. Przygotowania są prowadzone przez grupę dywersyjno-rozpoznawczą rosyjskich służb wojskowych i specjalnych, która została wysłana na Białoruś jako element Grupy Wagnera.

"Rosyjska grupa dywersyjno-rozpoznawcza ma dokonać prowokacji w rafinerii, udając ukraińskich dywersantów. Federacja Rosyjska planuje obarczyć Ukrainę winą za przestępstwo, aby po raz kolejny spróbować wciągnąć Mińsk w wojnę przeciwko naszemu krajowi" - informuje SBU.

Czytaj więcej

Po incydencie w Białowieży: zestrzelić można tylko terrorystę

Ukraińskie służby otrzymały informacje o planowanym ataku terrorystycznym na Białorusi z kilku źródeł. Informacje na ten temat miał przekazać m.in. żołnierz rosyjskich sił zbrojnych, który wpadł w ręce Ukraińców na kierunku zaporoskim.

SBU twierdzi, że w telefonie komórkowym pojmanego Rosjanina znaleziono informacje o "misji specjalnej" w rafinerii ropy naftowej w Mozyrzu.

"W jego telefonie specjaliści SBU znaleźli usuniętą korespondencję z innymi żołnierzami, zdjęcia obiektu i informacje o operacji" - przekazano.

Białoruskie śmigłowce nad Polską

W tym tygodniu mieszkańcy Białowieży zaobserwowali białoruskie śmigłowce.

Zaalarmowana armia wyjaśniła, że śmigłowce odbywały koty ćwiczebne, o których Polska została uprzedzona, oraz że żadna z maszyn nie naruszyła przestrzeni powietrznej RP.

Tego samego dnia MON i MSZ wydały komunikat, że do naruszenia przestrzeni powietrznej jednak doszło, ale nie wykryły tego radary, ponieważ białoruskie maszyny poruszały się zbyt nisko.

Konsekwencją incydentu było wezwanie białoruskiej charge d'affairs do MSZ.

Białoruś uznała oskarżenia Polski za "naciągane", zauważając, że komunikaty strony polskiej zmieniały się w ciągu dnia, a oskarżenie ma uzasadnić przesunięcie na granicę polsko-białoruską większej ilości wojska i sprzętu.