– Wiecie lepiej niż ktokolwiek, że stawką tej wojny nie jest tylko Ukraina, ale wolność krajów demokratycznych w całej Europie, na całym świecie. Jesteście na froncie naszego zbiorowego bezpieczeństwa – tak Joe Biden wyjaśnił w środę przywódcom Polski, Rumunii, Bułgarii, Węgier, Słowacji, Czech, Polski, Litwy, Łotwy i Estonii, dlaczego zebrał ich w Warszawie. Od kiedy osiem lat temu powołano tzw. Bukareszteńską Dziewiątkę, prezydent USA nie uczestniczył osobiście w spotkaniu tego grona. Teraz do takiego spotkania doszło w Pałacu Prezydenckim, w którym w 1955 roku powołano Układ Warszawski.
Telefon do żony
Już we wtorek Biden co prawda zapewnił, że gwarancje bezpieczeństwa udzielone przez Amerykę sojusznikom w NATO są „solidne jak skała”. Jednak to są czasy, w których słowa nie wystarczają. Dlatego aby podkreślić zaangażowanie Stanów we wsparcie dla Ukrainy, prezydent pojechał do Kijowa. I dlatego w czasie swojej wizyty nawet w rozmowie telefonicznej z żoną tłumaczył, że musi w sposób szczególny podkreślić zaangażowanie Ameryki w obronę Europy Środkowej.
Czytaj więcej
Joe Biden podzielił się z przywódcami państw flanki wschodniej NATO amerykańską strategią w wojnie w Ukrainie.
To region, gdzie żywe są obawy, że jeśli w Ukrainie Putin postawi na swoim, następną jego ofiarą mogą się okazać kraje bałtyckie, a nawet Polska. Jednak zdaniem powiązanego z Pentagonem Rand Corporation atak na kraje NATO mógłby nastąpić wcześniej: gdy zdesperowany porażkami ukraińskiej kampanii Kreml chciałby albo przerwać dostawy zachodniej broni dla Ukraińców, albo w imię strategii „ucieczki do przodu” doprowadzić do eskalacji konfliktu.
Jest to jednak problem nie tylko Europy Środkowej, ale i Ameryki. Biden nazwał w Warszawie liczące niemal 75 lat NATO „najbardziej udanym sojuszem w historii”. Jednak ewentualny atak Rosji przeciw któremuś z państw flanki wschodniej postawiłby Waszyngton przed bardzo trudnym dylematem: wejść w wojnę, zapewne atomową, z Rosją albo pogodzić się z upadkiem sojuszu atlantyckiego, filaru mocarstwowej pozycji USA. Spektakularnym gestem w Warszawie Biden chciał więc pokazać, że Ameryka z góry wybiera ryzyko tej pierwszej opcji. Jest dla obrony NATO gotowa na wojnę, która skończyłaby się klęską Rosji.
Zobowiązanie Orbána
Cel krajów Europy Środkowej na tym spotkaniu był zbieżny. – Przekonać Amerykanów, aby jak najmocniej zaangażowali się w obronę flanki wschodniej – powiedział prezydent Litwy Gitanas Nausėda. Ale też dodał, że „i my musimy wzmacniać naszą obronę. Tu nie może być słabych punktów”.
Czytaj więcej
Układ międzynarodowy, który ukształtował się po zakończeniu zimnej wojny, odchodzi w przeszłość.
To przywołuje pytanie o Węgry. Jeszcze we wtorek szef MSZ Péter Szijártó zrównywał przemówienia Bidena i Putina, twierdząc, że „obaj znacznie bardziej przysłużyliby się ludzkości, gdyby zasiedli za stołem negocjacji”. W ten sposób podawał w wątpliwość apel prezydenta USA o wsparcie Ukrainy „aż do zwycięstwa”.
Jednak wiele wskazuje na to, że Amerykanie zdołali zdyscyplinować Viktora Orbána. Po miesiącach zwłoki Węgier zapowiedział, że parlament w Budapeszcie wreszcie ratyfikuje przyjęcie Finlandii i Szwecji do NATO. Wówczas już tylko Ankara będzie musiała przystać na poszerzenie sojuszu.