Czytaj więcej

Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 279

Przedstawiciel administracji USA, który chce zachować anonimowość poinformował, że USA zainicjowały połączenie za pomocą "gorącej linii", aby przekazać swoje obawy związane z działaniami rosyjskiej armii w pobliżu infrastruktury krytycznej na Ukrainie.

Agencja Reutera jako pierwsza informuje o użyciu specjalnej linii zgodnie z jej zastosowaniem (wcześniej przy jej użyciu wykonywano tylko testowe połączenia).

"Gorąca linia" między armią USA a Rosji łączy Dowództwo Europejskie Stanów Zjednoczonych z rosyjskim Centrum Kierowania Obroną Federacji Rosyjskiej.

Informator Reutera nie chciał powiedzieć czego dokładnie dotyczyło połączenie przy użyciu tej "gorącej linii". Zapewnił jedynie, że nie użyto jej 15 listopada, gdy zabłąkana rakieta, wystrzelona prawdopodobnie przez ukraińską obronę przeciwlotniczą, spadła na terytorium Polski zabijając dwie osoby.

Czytaj więcej

Kumoch o incydencie w Przewodowie: Znikome prawdopodobieństwo, że się powtórzy

W kontekście połączenia za pomocą "gorącej linii" Reuters przypomina, że niektóre działania Rosji dotyczące infrastruktury krytycznej na Ukrainie budziły poważne obawy na Zachodzie - chodzi m.in. o aktywność rosyjskiej armii w rejonie Zaporoskiej Elektrowni Jądrowej, największej tego typu elektrowni w Europie (Rosjanie mieli uczynić z terenu elektrowni bazę i skład amunicji dla swoich wojsk, ponadto Rosja i Ukraina oskarżają się nawzajem o ostrzeliwanie rejonu elektrowni) oraz o doniesienia, że Rosjanie chcą wysadzić tamę w Nowej Kachowce, co mogłoby doprowadzić do katastrofalnej powodzi w obwodzie chersońskim.

Relacje USA z Rosją są obecnie na najniższym poziomie od zakończenia zimnej wojny. W poniedziałek Departament Stanu USA poinformował, że Rosja jednostronnie przełożyła negocjacje, które miały odbyć się w Kairze i dotyczyć wznowienia inspekcji realizowanych w ramach układu o kontroli zbrojeń strategicznych. Informację tę potwierdziła Rosja nie podając powodów swojej decyzji.

Jeden z urzędników USA mówił też, że linia mogłaby być wykorzystana, gdyby rosyjski myśliwiec zapędził się w pogoni za ukraińskim myśliwcem nad terytorium Polski

Pentagon informując w marcu o uruchomieniu "gorącej linii" między armią USA a Rosji podkreślał, że jej celem jest uniknięcie przypadkowych starć w przestrzeni powietrznej NATO lub na terytorium NATO. - To nie ma być linia skarg, przez którą mamy wyrażać obawy w związku z działaniami Rosji na Ukrainie - mówił wówczas przedstawiciel Petagonu.

W czasie zimnej wojny USA i ZSRR dysponowały takimi "gorącymi liniami" na różnych poziomach, by uniknąć wybuchu gorącego konfliktu.

Przedstawiciele administracji USA, wypowiadając się anonimowo o funkcjonującej obecnie "gorącej linii" mówili, że we wczesnej fazie konfliktu na Ukrainie zakładano, iż może być ona przydatna, gdyby konieczna była ewakuacja obywateli USA z okupowanej przez Rosję części Ukrainy. Jeden z urzędników mówił też, że linia mogłaby być wykorzystana, gdyby rosyjski myśliwiec zapędził się w pogoni za ukraińskim myśliwcem nad terytorium Polski lub gdyby pocisk rosyjski naruszył przestrzeń powietrzną NATO.