Czytaj więcej

Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 277

Kiedy rozpadł się Związek Radziecki, narody europejskie skorzystały z "pokojowej dywidendy", drastycznie zmniejszając swoje budżety obronne, armie i arsenały.

Wraz z powstaniem Al-Kaidy prawie dekadę później, terroryzm stał się celem, co wymagało innych inwestycji wojskowych i lżejszych, bardziej ekspedycyjnych sił. Nawet długie zaangażowanie NATO w Afganistanie w niewielkim stopniu przypominało wojnę lądową w Europie, z użyciem artylerii i czołgów, o której prawie wszystkie ministerstwa obrony myślały, że nigdy się nie powtórzy.

Na Ukrainie trwa wojna, której rodzaj wydawał się niewyobrażalny. Pochłania skromne zapasy artylerii, amunicji i obrony powietrznej. Nawet Stany Zjednoczone mają ograniczone zapasy broni, której chcą i potrzebują Ukraińcy, a Waszyngton nie jest skłonny do przekierowania kluczowej broni z delikatnych regionów, takich jak Tajwan i Korea Południowa, gdzie Chiny i Korea Północna nieustannie testują granice.

Czytaj więcej

Orban: Potrzebujemy suwerennej Ukrainy, aby Rosja nie stanowiła zagrożenia dla Europy

Dziewięć miesięcy po rozpoczęciu wojny, fundamentalne nieprzygotowanie Zachodu wywołało szaleńczą walkę o dostarczenie Ukrainie tego, czego potrzebuje, przy jednoczesnym uzupełnieniu zapasów NATO. W miarę jak obie strony wykorzystują broń i amunicję w tempie niespotykanym od czasów II wojny światowej, rywalizacja o utrzymanie arsenałów w dobrej kondycji stała się kluczowym frontem, który może okazać się decydujący dla Ukrainy.

Ilość używanej artylerii jest zawrotna - mówią urzędnicy NATO. W Afganistanie siły NATO mogły wystrzelić nawet 300 pocisków artyleryjskich dziennie i nie miały żadnych realnych obaw o obronę powietrzną. Ale Ukraina może wystrzeliwać tysiące pocisków dziennie i desperacko potrzebuje obrony przed rosyjskimi pociskami i dronami produkcji irańskiej.

Czytaj więcej

Śnieg przykryje Kijów. W stolicy Ukrainy wciąż brakuje prądu

- Dzień na Ukrainie to miesiąc lub więcej w Afganistanie - powiedział Camille Grand, były asystent sekretarza generalnego NATO ds. inwestycji obronnych.

Latem ubiegłego roku w regionie Donbasu Ukraińcy wystrzeliwali od 6 do 7 tys. pocisków artyleryjskich każdego dnia, powiedział wysoki rangą urzędnik NATO. Rosjanie wystrzeliwali 40 000 do 50 000 pocisków dziennie.

Dla porównania, Stany Zjednoczone produkują tylko 15 000 pocisków miesięcznie.

Zachód stara się więc znaleźć coraz bardziej deficytowy sprzęt z czasów sowieckich i amunicję, której Ukraina może teraz używać, w tym rakiety obrony powietrznej S-300, czołgi T-72, a zwłaszcza radzieckie pociski artyleryjskie.

Zachód stara się również znaleźć alternatywne systemy, nawet jeśli są one starsze, aby zastąpić kurczące się zapasy drogich rakiet obrony powietrznej i przeciwpancernych Javelinów. Wysyła mocne sygnały do zachodnich przemysłów obronnych, że szykują się dłuższe kontrakty - i że należy zatrudnić więcej pracowników, a starsze linie produkcyjne wyremontować. Próbuje kupować amunicję od krajów takich jak Korea Południowa, aby "uzupełnić" zapasy wysyłane na Ukrainę.

Czytaj więcej

Ukraińcy spodziewają się kolejnej fali mobilizacji w Rosji. Jeszcze w tym roku

Prowadzone są nawet dyskusje o zainwestowaniu przez NATO w stare fabryki w Czechach, Słowacji i Bułgarii w celu wznowienia produkcji radzieckich pocisków kalibru 152 mm i 122 mm dla ukraińskiego arsenału artyleryjskiego, który w dużej mierze pochodzi jeszcze z czasów sowieckich.

Rosjanie również mają własne problemy z zaopatrzeniem. Używają teraz mniej pocisków artyleryjskich, ale mają ich dużo, nawet jeśli niektóre są stare i mniej niezawodne. W obliczu podobnych trudności Moskwa próbuje również zwiększyć produkcję wojskową i podobno chce kupić rakiety od Korei Północnej i więcej tanich dronów od Iranu.