Czytaj więcej

Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 266

15 listopada Rosja przeprowadziła największy od początku wojny atak rakietowy przeciwko celom na terytorium Ukrainy. W kierunku ukraińskich miast wystrzelono od 90 do 100 rakiet wymierzonych przede wszystkim w infrastrukturę energetyczną. Atakowany był m.in. Lwów, znajdujący się ok. 72 km od Przewodowa, w którym ok. 15:30 doszło do eksplozji. W wyniku eksplozji na terenie Polski zginęły dwie osoby.

- Wczoraj strona rosyjska wystrzeliła ok. 100 rakiet różnego rodzaju przeciw Ukrainie. Bombardowane były też obszary przygraniczne: obwodu lwowskiego i wołyńskiego. Na miasta tej części Ukrainy spadły rosyjskie rakiety. Ukraina broniła się także wystrzeliwując rakiety, których zadaniem było strącenie rakiet rosyjskich - relacjonował przebieg wydarzeń prezydent Andrzej Duda.

- Winę za całe wczorajsze starcie ponosi strona rosyjska - podkreślił.

- 6 km od granicy naszej z Ukrainą doszło do eksplozji, w której zginęło dwóch naszych obywateli - kontynuował prezydent.

Czytaj więcej

Raport: Eksplozja w Przewodowie

- Nic nie wskazuje na to, że był to intencjonalny atak na Polskę. To, że na naszym terytorium spadła rakieta nie było działaniem intencjonalnym, nie była to rakieta wymierzona w Polskę. Nie był to atak na Polskę. Najprawdopodobniej była to rakieta produkcji rosyjskiej, prawdopodobnie wyprodukowana w latach 70-tych rakieta typu S-300 - mówił Duda.

- Nie ma w tej chwili żadnych dowodów na to, że rakieta ta została wystrzelona przez stronę rosyjską, natomiast wiele wskazuje na to, że była to rakieta, która służyła obronie przeciwrakietowej, czyli została użyta przez siły obrony ukraińskiej. Rosyjskie rakiety leciały z różnych kierunków, prawdopodobnie część rakiet leciała w kierunku terytorium Polski i potem zawracała w kierunku z powrotem na wschód, więc ukraińska obrona przeciwlotnicza wystrzeliwała rakiety w różnych kierunkach i jest wysoce prawdopodobne, że jedna z tych rakiet spadła na terytorium Polski - dodał.

- Oględziny na miejscu zdarzenia wskazują, że nie doszło tam do klasycznej eksplozji ładunku wybuchowego rakiety, był to prawdopodobnie efekt upadku rakiety w tym miejscu połączony, być może, z eksplozją paliwa rakiety. Prowadzą tam w tej chwili działania nasi śledczy, a także śledczy ze strony amerykańskiej, ponieważ wczoraj w rozmowie ze mną prezydent Joe Biden zadeklarował swoje wsparcie w tym śledztwie. Ja to wsparcie przyjąłem - mówił prezydent.

- Jesteśmy cały czas w kontakcie z naszymi sojusznikami z NATO - dodał.

- Nie ma absolutnie żadnej wskazówki czy poszlaki, która by nam pozwalała twierdzić, że był to atak na Polskę, że ta rakieta była intencjonalnie skierowana na terytorium Polski. Prawdopodobnie był to nieszczęśliwy wypadek - podsumował.

Z kolei premier przypomniał, że polskie jednostki wojskowe zostały po incydencie w Przewodowie postawione w stan podwyższonej gotowości bojowej.

- Nic nie wskazuje na to, by był to atak na terytorium Polski. Mieliśmy do czynienia najprawdopodobniej z nieszczęśliwym zdarzeniem. Otrzymujemy potwierdzenie materiału dowodowego, które zebrały nasze służby, również od naszych sojuszników - dodał.