Czytaj więcej

Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 266

Premier Słowacji, Eduard Heger spodziewa się, że na posiedzeniu ambasadorów państw członkowskich UE, omówione zostanie żądanie dalszego wzmocnienia obrony przeciwlotniczej na wschodniej flance Sojuszu, po tym jak na Polskę spadła 15 listopada co najmniej jedna rakieta, zabijając dwie osoby.

15 listopada Rosja przeprowadziła największy od początku wojny atak rakietowy przeciwko celom na terytorium Ukrainy. W kierunku ukraińskich miast wystrzelono od 90 do 100 rakiet wymierzonych przede wszystkim w infrastrukturę energetyczną. Atakowany był m.in. Lwów, znajdujący się ok. 72 km od Przewodowa, w którym ok. 15:30 doszło do eksplozji. W wyniku tej eksplozji, która - na co wskazują najnowsze doniesienia - była efektem spadnięcia na terytorium Polski ukraińskiego pocisku z zestawu przeciwlotniczego S-300, który został wystrzelony w kierunku rosyjskiej rakiety, zginęły dwie osoby.

Czytaj więcej

Rosja: Nie atakowaliśmy Kijowa, na Polskę spadł ukraiński pocisk z S-300

- Jest naturalne, że prawdopodobnie pojawi się na stole żądanie wzmocnienie (obrony) przestrzeni powietrznej na granicy (wschodniej) - oświadczył Heger.

Jaroslav Nad, minister obrony Słowacji zapowiedział, że Słowacja poprosi sojuszników z NATO o dodatkowe środki obrony przeciwlotniczej.

3

Tyle baterii wyrzutni rakiet Patriot stacjonuje obecnie na flance wschodniej

- Nie wykluczam, że kolejne zestawy strategicznej obrony przeciwlotniczej pojawią się na Słowacji - dodał Nad podkreślając, że jak na razie nie zawarto w tej sprawie żadnych konkretnych porozumień.

Na Słowacji, która graniczy z Ukrainą od wschodu, znajdują się obecnie trzy baterie wyrzutni rakiet Patriot, obsługiwane przez wojska NATO.