– Nikt poza kryminalistami nie będzie handlował z takim krajem – stwierdził znawca Rosji, szwedzki ekonomista Anders Aslund.

Do eksplozji na trzech z czterech nitek gazociągów Nord Stream 1 i 2 doszło tuż poza wodami terytorialnymi Danii, w pobliżu Bornholmu. Na pierwszym na północny wschód od wyspy, na drugim – na południe od niej.

Szwedzcy sejsmolodzy zarejestrowali wybuchy na kilkunastu swych stacjach sejsmologicznych. Jeden z nich ocenili jako równowartość 100 kilogramów trotylu. Jako pierwsze o awarii poinformowały rządy Szwecji i Danii. Właściciel gazociągów Gazprom zauważył problem dopiero po nich, mimo że na bieżąco kontroluje ciśnienie w gazociągach.

Kto zawinił

W sierpniu sam rosyjski koncern przerwał dostawy Nord Streamem 1 (Nord Stream 2 nigdy nie został dopuszczony do eksploatacji). Ale w obu rurociągach był gaz, by równoważyć ciśnienie wody. „Zniszczenia, do jakich doszło w jeden dzień (…), mają bezprecedensowy charakter” – oświadczyła spółka Gazpromu Nord Stream AG zarządzająca gazociągami. Początkowo eksperci mówili, iż „nie można określić, jak długo potrwa remont”, później pojawiły się opinie, że rury w ogóle nie nadają się do naprawy.

Czytaj więcej

Ostatni gaz Gazpromu. Koniec inwestycji za 17 mld euro

Jeśli doszło do wybuchów na skutek dywersji, to pojawia się pytanie, kto ich dokonał. W Moskwie natychmiast wskazali, jakie państwa były w tym zainteresowane: USA, Wielka Brytania, Polska i Ukraina.

– Zezwolenie na przeprowadzenie tajnej operacji wysadzenia gazociągów mogła dać osobiście brytyjska premier Liz Truss. W takim przypadku działania Londynu mogą być kwalifikowane jako międzynarodowy terroryzm i Rosja ma prawo do odwetu – uważa kremlowski propagandzista Igor Korotczenko, nie podając żadnych dowodów.

Zamiast tego przypomina, że Ukraińcy byli szkoleni na Wyspach Brytyjskich do obsługi zdalnych aparatów rozminowujących wody przybrzeżne. Ponieważ jednak Ukraińcy pierwszy i ostatni raz prowadzili wojnę na Morzu Bałtyckim w sierpniu 1635 roku (na rozkaz króla Władysława IV blokując zajęty przez Szwedów port w Piławie), nikt nie potraktował Korotczenki poważnie.

– Rozmawiając z ekspertami w Sztokholmie, otrzymywałem od nich tylko jedną odpowiedź: to byli Rosjanie – poinformował z kolei Aslund.

– Co się tyczy tych wybuchów, to nie bardzo rozumiem, o czym tu debatować. Putin ma motyw, techniczne możliwości i idealny czas. Kreml najwyraźniej patrzy na to jak na logiczną kontynuację „hybrydowej wojny z NATO” – sądzi rosyjski opozycjonista Leonid Wołkow. Rosyjskie okręty wojenne penetrowały nawet okolice Bornholmu 17 czerwca, naruszając przy tym terytorialne wody Danii.

W sieci rur

Nie do końca było jasne, co Kreml mógł osiągnąć, atakując własne gazociągi. Z pomocą pospieszył Gazprom.

Dzień po eksplozjach, we wtorek, zagroził przerwaniem tranzytu gazu przez Ukrainę, a dokładniej odmówił płacenia za niego. Mimo bowiem wojny rosyjski surowiec cały czas płynął do Europy ukraińskim systemem tranzytowym, a Gazprom za to płacił napadniętemu krajowi.

Formalnym powodem obecnej decyzji był pozew sądowy Naftohazu Ukrainy. Jeszcze w maju Kijów odmówił przyjmowania gazu przez stację przepompową „Sochranowka”, ponieważ była ona okupowana przez wojska rosyjskie. Zaproponował Gazpromowi skierowanie surowca przez znajdującą się cały czas pod kontrolą Ukraińców stację „Sudża”. Gdy Gazprom odmówił, Naftohaz skierował sprawę do międzynarodowego arbitrażu.

Teraz, wykorzystując to, Gazprom odmówił płacenia za tranzyt, pozostawiając Kijowowi wybór: przepompowywać gaz za darmo albo przerwać jego przyjmowanie i odciąć w ten sposób Europę od rosyjskiego gazu.

W tym drugim bowiem wypadku – wraz z wyłączeniem Nord Stream 1 – kraje europejskie mogłyby otrzymywać rosyjski gaz tylko poprzez Turecki Potok (gazociąg Jamał przez Polskę również nie działa). Ale gazociąg po dnie Morza Czarnego zaopatruje poza Turcją tylko kraje południowej Europy. Odciętej od rosyjskiego gazu Europie Kreml zaproponuje pewnie wyjście.

– Podwodne nitki Nord Stream wysadzone (dwie Nord Stream 1 i jedna Nord Stream 2). Ocalała jedna nitka Nord Stream 2. No i co teraz, Europo? Trzeba będzie zgodzić się na Nord Stream 2! Jeśli tak rzeczywiście wygląda logika Putina, to jest on stuknięty – opisuje prawdopodobny sposób myślenia rosyjskiego przywódcy niezależny publicysta Andriej Malgin.

Rzecznik Kremla tradycyjnie nazwał oskarżenia pod adresem Rosji „absurdem”. Jeśli jednak to Rosjanie dokonali dywersji, to prezydent Putin bardzo się przeliczył w ocenie zależności Europy od rosyjskiego gazu. Nawet największy jego odbiorca, Niemcy, już kilkakrotnie zmniejszył import.

– Putin zbyt długo przekonywał cały świat o tym, że gaz to sposób nacisku na Europę, a Rosja jest niedającym się zamienić dostawcą. A psychologowie ostrzegają, że źródło propagandy często ulega jej wpływowi. Putin sam siebie przekonał – wyjaśnia były szef Naftohazu Ukraina Andriej Kobielew.