Z danych Straży Granicznej dla „Rzeczpospolitej” wynika, że w środę, w dniu ogłoszenia przez Władimira Putina przymusowego poboru rezerwistów, wjechało do naszego kraju w sumie 348 Rosjan, najwięcej drogą lądową i przez przejścia z obwodem kaliningradzkim. W czwartek na tych przejściach odprawiono 133 Rosjan.

To głównie osoby z tzw. kartami pobytu. Prowadzą u nas firmy, mają nieruchomości czy rodzinę.

Czytaj więcej

W Polsce nie będzie taryfy ulgowej dla Rosjan uciekających przed mobilizacją

Polska od czasu ataku na Ukrainę zaostrzyła dodatkowo politykę wizową wobec obywateli Federacji Rosyjskiej. Przestała wydawać wizy turystyczne, od poniedziałku nie wpuszcza już sportowców i ludzi kultury. Jednak zdaniem posła Koalicji Polskiej Marka Biernackiego, byłego szefa MSWiA, fala uchodźców z Rosji może dopiero nadejść.

– Punktem zwrotnym może być moment, gdy powołani rezerwiści będą z frontu wracać w czarnych workach – mówi poseł.

Tymczasem przejścia graniczne z krajami sąsiadującymi z Rosją zostały zakorkowane tysiącami samochodów z ludźmi usiłującymi uciec przed mobilizacją. Do końca miesiąca nie ma biletów lotniczych do krajów niewymagających wiz. Największe kolejki na razie są na granicy z Finlandią, ale wydłużają się też na najbardziej oddalonych przejściach z Kazachstanem, a nawet Mongolią (koło Kiachty).

Czytaj więcej

Bilet w jedną stronę. Na front lub za granicę

Paniczne nastroje wywołuje i to, że mimo zapewnień ministra obrony Siergieja Szojgu o wyłączeniu pewnych grup z mobilizacji teraz powołują wszystkich. „W Ułan Ude żandarmeria zabrała studentów wprost z wykładów” – informują z buriackiej stolicy.

Nie wiadomo jeszcze dokładnie, jak wielka jest fala uciekinierów. Do Finlandii pierwszej doby po ogłoszeniu mobilizacji wjechało ok. 5 tys. rosyjskich samochodów, o jedną trzecią więcej niż poprzedniej doby. Od początku wojny z Rosji mogło już wyemigrować nawet 1,2 mln osób. Mogą wyjechać do czterech krajów bez paszportu (Białoruś, Armenia, Kazachstan, Kirgizja) oraz do 31 bez wiz (w tym do Serbii i Czarnogóry).

Część sąsiadów Rosji nie chce wpuszczać do siebie tysięcy ludzi w wieku poborowym, obawiając się prowokacji ze strony Kremla, również zbrojnych. Estonia i Łotwa już zapowiedziały, że nie pozwolą wjechać uciekającym przed poborem, Gruzja zaostrzyła kontrole graniczne.

Polska również nie zamierza otworzyć granic przed dezerterami. Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Paweł Soloch w Polsat News zapowiedział, że nie będzie żadnych ulg, jeżeli chodzi o Rosjan.