Do zdarzenia doszło, gdy Rosjanie okupowali miejscowości wokół Kijowa. Na nagraniach wyraźnie widać, jak ciężko uzbrojeni rosyjscy żołnierze strzelają do dwóch nieuzbrojonych Ukraińców, a następnie plądrują pobliski sklep.
Stacja BBC po zapoznaniu się z nagraniem rozmawiała z osobami, które miały kontakt tego dnia z jedną z ofiar, oraz z ochotnikami, którzy próbowali uratować jednego z postrzelonych
Rosjanie przyjechali pod sklep skradzionym samochodem ze znakiem V używanym przez rosyjskie siły zbrojne i napisem Tank Spetsnaz namalowanym czarną farbą. Mieli na sobie rosyjskie mundury wojskowe i podeszli z uniesioną bronią, z palcami na spustach.
65-letni ochroniarz podszedł do żołnierzy i podnosząc ręce do góry pokazał, że jest nieuzbrojony. Rosjanie początkowo rozmawiali z nim i jego szefem przez ogrodzenie. Na nagraniu nie ma dźwięku, ale mężczyźni wydawali się spokojni, nawet palili papierosy. Potem Ukraińcy odwrócili się, a żołnierze zaczęli odchodzić. Nagle dwóch z nich zawróciło i strzelił do mężczyzn w plecy.
Jeden z nich zginął na miejscu, drugi utykając dostał się do budynku, skąd wezwał pomoc.
Z rannym Łeonidem Placem rozmawiał m.in. przyjaciel Wasyl Podlewski. 65-latek powiedział mu, że żołnierze go postrzelili.
- Zapytałem go, czy jest w stanie się zabandażować. Odpowiedział: Wasia, ja ledwo się tu doczołgałem. Wszystko tak bardzo boli. Bardzo źle się czuję - relacjonuje Podlewski.
- Powiedziałem mu, żeby się trzymał i zacząłem dzwonić do obrony terytorialnej - dodaje.
Dziennikarka BBC rozmawiała z dwoma ochotnikami - Saszą i Kostią, którzy próbowali uratować rannego mężczyznę. Nie mogli wejść do budynku, ponieważ na miejscu wciąż byli Rosjanie, którzy plądrowali sklep.
- Rozmawialiśmy z nim przez telefon, próbowaliśmy go uspokoić. Powiedzieliśmy mu, że wszystko jest w porządku. Wszystko będzie dobrze. Przeżyjesz - powiedział Sasza.
- Powiedzieliśmy, że jesteśmy w drodze. Może to mu pomogło. Może. Ale niestety, gdy dotarliśmy na miejsce, on już nie żył - dodał.
Na nagraniu z kamer monitoringu dokładnie widać twarze rosyjskich żołnierzy. Będąc w budynku dopiero po chwili orientują się, że są nagrywani.
Ukraińska prokuratura potwierdza, że obecnie prowadzi śledztwo w sprawie zabójstwa Łeonida i jego kolegi jako możliwej zbrodni wojennej. Jest to jedna z ponad 10 000 zarejestrowanych spraw.