Rosja chce przestraszyć świat?

Federacja Rosyjska prowadzi działania w przestrzeni informacyjnej w oparciu o wojskowe modele oddziaływania, wykorzystuje wiele narzędzi, które mają na celu wywołać efekty psychologiczne. Siatki planowania, ewaluacji i prowadzenia operacji informacyjno-psychologicznej przez Rosję są oparte na modelach poznawczych i podejmowane w różnych domenach. Z jednej strony to działania sił zbrojnych, rozlokowanie jednostek, ale też decyzje polityczne, np. podnoszenie stanów gotowości broni strategicznej, wypowiedzi polityków i działania służb bezpieczeństwa bezpośrednio w terenie. Rosjanie tworzą spójny, zaplanowany obraz działań, który ma wywołać określony efekt w domenie poznawczej odbiorców, w tym przypadku zastraszania – był on jednak widoczny jeszcze przed rozpoczęciem działań zbrojnych.

Jakie są główne kierunki rosyjskiej narracji propagandowej?

Narracja skierowana do rosyjskojęzycznego odbiorcy oparta jest na fałszywym obrazie rzeczywistości, informacje dotyczące napaści Rosji na Ukrainę są przedstawiane w kontekście operacji specjalnej dla rzekomego rozbrojenia Ukrainy, przywrócenia ładu i porządku w tym państwie oraz nadania mu nowego kształtu w ramach wspólnoty społeczno-polityczno-gospodarczej, która rzekomo istnieje pomiędzy Rosją i Ukrainą. Niektóre przekazy są oderwane od rzeczywistości, na przykład w trakcie debat tzw. ekspertów podkreślają oni, że ta operacja nie wpłynie na pogorszenie relacji pomiędzy społeczeństwem rosyjskim i ukraińskim. Eksponowanie informacji, które mają uwiarygadniać te nieprawdziwe tezy, realizowane jest głównie przez aparat służb specjalnych, wywiad wojskowy, który w rejonie wschodniej Ukrainy i regionach okalających – na terytorium Rosji rozciągnął siatkę osób legendowanych jako dziennikarze, reporterzy wojenni. Oni są odpowiedzialni za opracowanie materiałów wideo, zdjęć, które mają pokazywać rzekome prowokacje, chociaż często w nich sami uczestniczą.

Jakimi narzędziami posługują się Rosjanie. Co jest charakterystyczne dla rosyjskiego przekazu?

Funkcjonowanie całego aparatu państwowego – od poziomu strategicznego, czyli aktywności Kremla, poprzez aktywność dyplomatyczną, po aktywność sektora bezpieczeństwa i wplecioną w to aktywność rosyjskojęzycznego aparatu medialnego. Konsekwencją jest wtłaczanie w społeczeństwo fałszywych informacji za pomocą różnych narzędzi, ale też działania w terenie, np. pozorowanie zamachów czy aktów terrorystycznych. To właśnie spójność planu działania w przestrzeni informacyjnej jest charakterystyczna dla budowania rosyjskiego przekazu.

Rosja wyłączyła kanały informacyjne, m.in. TT. W jaki sposób będzie teraz wpływała na opinię innych społeczeństw?

Rosjanie nie uzyskali kontroli nad przekazem informacyjnym dotyczącym agresji w Ukrainie, dlatego postanowili uzyskać kontrolę nad własnym społeczeństwem, ograniczając transfer materiałów przez te kanały informacyjne. Wyłączanie poszczególnych portali społecznościowych było zarządzane od początku wojny. Wynikało z faktu pokazywania zbrodni wojennych popełnionych przez Rosjan, nasycenia przestrzeni informacyjnej materiałami wideo, zdjęć dystrybuowanych przez stronę ukraińską. To efekt przyjęcia przez Rosjan modelu działań zbrojnych, czyli zasady utrzymania kontroli nad przekazem informacyjnym. Kontrola przekazu informacyjnego może być realizowana w dwóch wymiarach: w cyberprzestrzeni poprzez likwidację obiektu lub jego odcięcie, a w domenie fizycznej przez niszczenie obiektów infrastruktury, np. przecinanie światłowodów czy atak np. na wieżę telewizyjną w Kijowie.

Czytaj więcej

Pojawiają się pierwsze wnioski o azyl w Polsce

Ale oni jednocześnie ograniczyli swoje możliwości oddziaływania.

Tak. W tym zakresie przegrali walkę informacyjną. Pamiętajmy jednak, że model rosyjski od modeli działania państw zachodnich odróżnia ciągłość działania. To, na ile działania Federacji Rosyjskiej możemy obecnie uważać za przegrane, będzie zależało od tego, w jakiej perspektywie czasowej rozpoczną kolejne działania propagandowe. Ich sposób planowania uwzględnia podatność ludzkich umysłów na stałe wtłaczanie określonego przekazu. Będą kształtowali grupy społeczne, które będą skłonne zakładać, że stanowisko, które prezentuje Rosja, w jakimś stopniu jest zgodne z rzeczywistością. Jednocześnie będzie umacniała środowiska, które mają pewną podatność, dzisiaj jeszcze niedookreśloną, na wpływy rosyjskie. Efekty tych działań zaobserwujemy za 10–15 lat.

Latem i jesienią mieliśmy kryzys na granicy polsko-białoruskiej, czy dalekosiężnym celem służb białoruskich i rosyjskich było rozpoznanie reakcji państwa i społeczeństwa?

Działania reżimu Łukaszenki prowadzone w porozumieniu z Rosją miały kilka celów. Pierwszy to rozpoznanie na wielu płaszczyznach – od reakcji społecznych, typowania grup, które są responsywne np. na emocje związane z empatią, współczuciem, po rozpoznanie sposobu komunikacji, reakcji, funkcjonowania naszych służb bezpieczeństwa, które są w rejonie przygranicznym. Natomiast w kontekście społecznym podejmowane są działania profilujące grupy społeczne, nawet do poziomu pojedynczych osób. Do tego nie są potrzebne dane z mikrotargetingu, które pochodzą z mediów społecznościowych. Tego typu działania Rosjanie podejmowali w Polsce już siedem–osiem lat temu, prowadząc tzw. komunikację sondującą. Polegała ona na wpuszczaniu kontrowersyjnej, obudowanej socjotechnicznie informacji wywołującej emocje, złość, smutek do grup, o których wiedzieli, że są podatne na takie informacje.

Jaki teraz Rosja chce osiągnąć cel?

Zmianę paradygmatu bezpieczeństwa Europy Środkowo-Wschodniej. Rosja dąży do tego od wielu lat, prowadząc działania destabilizacyjne skierowane przeciwko Litwie, Łotwie, Estonii, Polsce i Ukrainie. Osłabienie tych krajów ma służyć zwiększeniu własnego potencjału wpływu na stan bezpieczeństwa tych państw.

Działania te odbijają się na postrzeganiu tych państw przez sojuszników. Operacje prowadzone na Zachodzie, w dużej mierze oparte na selektywnym doborze informacji, które przedstawiają Polskę w negatywnym świetle, powodują zagrożenie dla naszego bezpieczeństwa. W ten sposób obniża się gotowość, wolę społeczeństw do poparcia trudnych decyzji, które musiałyby stać za udzieleniem nam wsparcia, gdybyśmy znaleźli się w sytuacji bezpośredniej konfrontacji z przeciwnikiem.

Dzisiaj jednak świat widzi nasz kraj przez pryzmat ofiarności Polaków dla uchodźców z Ukrainy.

Tak, ale musimy się zabezpieczać przed działaniami w przyszłości, musimy ograniczać ryzyka. A te mogą się pojawić wraz z próbami destabilizowania relacji pomiędzy Polakami i Ukraińcami. Trzeba pamiętać, że z czasem poziom emocjonalny wsparcia dla uchodźców będzie wygasał. Wtedy będzie moment, który mogą wykorzystać rosyjscy planiści.

W przestrzeni informacyjnej ponownie będzie eksponowany temat zbrodni UPA, Wołynia?

Tak, te tematy nigdy nie zniknęły, są wykorzystywane do inspirowania środowisk prorosyjskich, antyukraińskich, jak również kształtowania negatywnego obrazu społeczeństwa ukraińskiego na Zachodzie. Na tej podstawie został zbudowany zespół propagandowych materiałów, który miał przedstawić fałszywie Ukrainę jako państwo neonazistowskie, faszystowskie, banderowskie. To są oczywiście pojęcia propagandowe, formuły retoryczne. Zasób informacyjny, który jest zgromadzony przez Rosjan, jest większy i podzielony na różne wątki. Te materiały w przestrzeni informacyjnej już się pojawiają, ale nie są eksponowane. Były też wykorzystywane, aby obniżyć stopień poparcia Polaków dla Ukraińców. Linie narracyjne, które zostały w nich zawarte, można zastosować w dowolnym czasie. Rosyjski aparat propagandowy może twierdzić, że mniejszość ukraińska w Polsce będzie tworzyła parapaństwo, a ono będzie prowadziło działalność wymierzoną w integralność terytorialną Polski; uchodźcy ukraińscy będą odbierali Polakom pracę; ich liczba będzie negatywnie wpływać na zamożność Polaków. Bardziej infantylne tezy mogą sugerować roznoszenie przez nich chorób, a wysublimowane – ostrzegać Polki przed Ukrainkami z uwagi na to, że są zdeterminowane do budowania swoich karier i stanowią zagrożenie związków małżeńskich. Te narracje są oparte na dość spójnych logicznie, niemniej fałszywych tezach. Musimy być jednak na to przygotowani, bo działania mogą być prowadzone długookresowo i połączone z prowokacjami w miejscach, w których społeczność ukraińska w Polsce ma schronienie. Co istotne, są one prowadzone dwuwektorowo. Kampania dezinformacyjna wymierzona w postrzeganie Polaków przez Ukraińców i Ukraińców przez Polaków oparta na rzekomych roszczeniach terytorialnych obydwu państw prowadzona była w tym samym czasie. Skierowana była głównie do środowisk Podkarpacia – mówiła o planach odzyskania tego rejonu przez Ukrainę, jak również w drugą stronę – posługując się tezami historycznymi, mapami, prowokacjami, radykalnymi środowiskami. Ich działania były dointerpretowywane przez rosyjskich propagandystów.