– Nie jesteśmy częścią tego konfliktu. I mamy obowiązek zadbać o to, by nie rozprzestrzeniał się poza Ukrainę. Ponieważ byłoby to jeszcze bardziej niszczycielskie i niebezpieczne. Mogłoby się skończyć wojną w Europie, powodującą znacznie więcej ludzkiego cierpienia – powiedział Jens Stoltenberg, sekretarz generalny Sojuszu, w odpowiedzi na apel Kijowa o wprowadzenie zakazu lotów nad Ukrainą.
Czytaj więcej
Rosja nadal dopuszcza się niesprowokowanej inwazji na Ukrainę, którą NATO i cały świat potępiają - mówił po spotkaniu z szefami dyplomacji państw N...
NATO musiałoby wtedy wysyłać swoje maszyny, żeby powstrzymać samoloty rosyjskie. A nie zamierza tego robić, bo – jak podkreślił Norweg – jest sojuszem obronnym. Pomaga natomiast, i będzie dalej to robić, poprzez dostawy sprzętu dla armii ukraińskiej. Stoltenberg przypomniał też, że NATO wspiera Ukrainę systemowo od 2014 r., czyli od agresji Rosji na Krym.
– Szkolenie i wyposażenie zapewniane przez sojuszników z NATO sprawiło, że armia ukraińska jest znacznie silniejsza niż w 2014 r. I jest w stanie tak odepchnąć Rosjan – mówił Stoltenberg.
Czytaj więcej
Ukraina od kilku dni domaga się wprowadzenia przez NATO strefy zakazy lotów nad jej terytorium. Co taki krok oznacza w praktyce?
Wojna na Ukrainie zmusza NATO do przemyślenia strategii na wschodzie. Uruchomiono siły szybkiego reagowania. Obecnie Sojusz ma ponad 200 okrętów od Dalekiej Północy do Morza Śródziemnego, 130 samolotów w stanie gotowości i tysiące dodatkowych żołnierzy. Są to jednak działania tymczasowe. – Jednocześnie rozpoczęliśmy dyskusję na temat długofalowych zmian w obronie Sojuszu, zwłaszcza jego wschodniej części. Poważnie rozważamy znaczne zwiększenie liczby oddziałów, wzmocnienie obrony powietrznej. Chodzi o odstraszanie przez obronę, a nie tylko wysyłanie sygnału o obecności NATO – tłumaczył Stoltenberg.
Dyskusja na ten temat już się rozpoczęła na spotkaniu ministrów spraw zagranicznych NATO, które odbyło się w piątek w Brukseli. Poza szefami dyplomacji 30 państw sojuszniczych w rozmowach brali udział także ministrowie Szwecji i Finlandii oraz szef dyplomacji UE.
Tyle okrętów - od Dalekiej Północy do Morza Śródziemnego - ma obecnie w gotowości NATO
Po spotkaniu w NATO doszło do nadzwyczajnej rady ministrów UE, w której z kolei do przedstawicieli 27 państw członkowskich dołączyli ministrowie USA i Kanady oraz szef NATO. Po stronie unijnej mniej mówiono o wysiłkach wojskowych, a więcej o sankcjach gospodarczych. Na razie przeważa pogląd, żeby z wprowadzaniem następnych poczekać na skutki – również dla UE – tych już ogłoszonych. W szczególności UE wstrzymuje się z zakazem importu gazu i ropy, a także odcięciem od systemu międzynarodowych płatności SWIFT kilku banków, które obsługują płatności za dostawy tych surowców.