- Ukraińskie dowództwo nie tylko wzmacnia siły w pobliżu Donieckiej Republiki Ludowej, ale tworzy też grupy szturmowe z nacjonalistów - oświadczył Basurin w rozmowie z dziennikarzami.

Przedstawiciel sił zbrojnych samozwańczej republiki stwierdził też, że z informacji wywiadowczych wynika, iż w Donbasie mieli pojawić się "polscy najemnicy".

- W rejonie Popasny stwierdzono obecność dwóch grup zbrojnych liczących do 20 osób (...). W czasie działań rozpoznawczych ustalono, że te osoby mówią po polsku - stwierdził Basurin.

Czytaj więcej

Rosja łączy rozmowy z USA o broni jądrowej z żądaniami bezpieczeństwa

Interfax podaje, że według dowództwa sił Donieckiej Republiki Ludowej "zadaniem polskich najemników, a także sił ukraińskich, jest prowadzenie operacji specjalnych mających na celu dokonywanie aktów sabotażu i aktów terrorystycznych" wymierzonych w infrastrukturę o znaczeniu krytycznym, a także "zastraszanie lokalnej populacji".

W 2014 roku Rosja dokonała nieuznanej przez społeczność międzynarodową aneksji Krymu. W tym samym roku na wschodzie Ukrainy rozpoczął się konflikt między prorosyjskimi separatystami, wspieranymi nieformalnie przez Moskwę (choć Rosja oficjalnie temu zaprzecza) a ukraińską armią.

W ostatnich tygodniach Rosja zgromadziła w pobliżu granic Ukrainy ponad 100 tysięcy żołnierzy. Moskwa zapewnia, że nie planuje inwazji na sąsiada, ale ostrzega jednocześnie, że może być zmuszona do interwencji, gdyby Ukraina zdecydowała się na siłowe rozwiązanie konfliktu w Donbasie.