Reklama

Bielecki: W Unii nie jesteśmy dla pieniędzy

Polski rząd staje przed wielkim wyzwaniem: przekonać społeczeństwo, po co tak naprawdę nasz kraj jest w Unii Europejskiej, dlaczego integracja ma dla nas sens.
Bielecki: W Unii nie jesteśmy dla pieniędzy

Foto: 123RF

W grudniu 2002 r. na szczycie w Kopenhadze, który zakończył negocjacje członkowskie, premier Leszek Miller walczył jak lew o nieco większe kwoty mleczne, trochę większe dotacje. Później w kampanii przed referendum przekonywał Polaków, że tylko głosując na „tak", zyskają wreszcie dostęp do „wielkich pieniędzy".

Ten błąd popełniali później wszyscy jego następcy, od Kazimierza Marcinkiewicza z jego słynnym „yes, yes, yes!", gdy zawierano umowę o budżecie Unii na lata 2007–2013, po podobnie reagującego Donalda Tuska, gdy uzgodniono perspektywę finansową na lata 2014–2020. W tej narracji Unia była bankomatem czy, jak to ujął szef europarlamentu Martin Schulz, „supermarketem", z którego trzeba wyjść z możliwie najlepiej wypełnionym koszykiem.

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama