Zbigniew Ziobro podczas debaty w Senacie oświadczył, że PiS wygrał wybory, więc wybrał posłusznych sobie sędziów do Krajowej Rady Sądownictwa, a jak opozycja wygra wybory, wybierze swoich. W ten sposób, paradoksalnie, minister sprawiedliwości przyznał rację wszystkim swym dotychczasowym oponentom, którzy zwracali uwagę, że na razie jedyną sądową „reformą", jaką wprowadził w życie PiS, było obsadzenie kluczowych stanowisk, szczególnie w KRS, posłusznymi sobie ludźmi. Ziobro przyznał też więc, że wcale nie chodzi o niezależność sądownictwa, lecz o to, by to politycy wskazywali sędziów.