Druga w nocy. Większość Polaków już śpi. Nawet stacje informacyjne nie pokazują na żywo prac w Sejmie. Nieliczni dziennikarze śledzą potyczki w parlamencie. Niespodziewanie PiS wrzuca do ustawy, tzw. Tarczy Antykryzysowej, poprawkę zmieniającą Kodeks Wyborczy. Wprowadzono głosowanie korespondencyjne dla ludzi chorych, w kwarantannach i wszystkich po 60 roku życia. Co to oznacza w praktyce?
Czytaj także:
PiS chce wyborów w maju. W nocy zmieniono Kodeks wyborczy
Sejm w nocy przyjął "tarczę antykryzysową"
Tumidalski: Wiele problemów prawnych z nocną nowelizacją Kodeksu wyborczego
Szułdrzyński: Po trupach do urn
PiS zadbało, żeby jeśli dojdzie do wyborów prezydenckich 10 maja, wyborcy mogli wziąć udział w elekcji, również ci starsi którzy są w większości elektoratem PiS, a są w największej grupie zagrożenia koronawirusem.
PiS oszukało nie tylko opozycję, ale również Polaków. Niewielu mogło spodziewać się tak cynicznego politycznego zagrania władzy w czasie epidemii koronawirusa, tym bardziej że kilka godzin wcześniej sam premier Mateusz Morawiecki zapowiadał chęć współpracy z innymi ugrupowaniami i zapewniał o czystości intencji swojej partii. Prawda jest taka, że partia Jarosława Kaczyńskiego wykorzystała epidemię koronawirusa czysto partyjnie (a właściwie brudno), dla zysku politycznego Andrzeja Dudy. W ten sposób PiS zaprzeczył nie tylko sobie, gdyż wcześniej sam prezes partii był przeciwko zdalnemu głosowaniu, ale również wyrokowi Trybunału Konstytucyjnego, który zakazuje zmian w Kodeksie Wyborczym na pół roku przed wyborami. Wnioski?
Wybory mogą odbyć się już 10 maja, i nie liczyłbym na interwencję PKW czy Trybunału Konstytucyjnego, lub w terminie uzgodnionym przez PiS z PO, gdyż trudno wytłumaczyć logicznie poparcie Platformy dla zapisów ustawy.
W nocy władza dokonała zmian prawnych, które próbować zablokować może tylko Senat. Ukoronowaniem niepohamowanej żądzy władzy PiS ma być reelekcja Andrzeja Dudy wybranego w czasie epidemii. Potencjalne ofiary schodzą na drugi plan, gdy nadrzędnym jest polityczny cel, przed czym już nawet minister zdrowia nie ostrzega kolegów z rządu.
